Ślady Tajemnic: Sprawa I: Rozdział 03

8 marca 2015r., niedziela
Pomieszczenie, w którym przesłuchiwali podejrzanych, było średniej wielkości i pomalowane ciemnozieloną farbą. Na środku stał drewniany stół z dwoma krzesłami ustawionymi równolegle do siebie. Na jednej ze ścian wisiało weneckie lustro, skąd Basia mogła śledzić zachowanie podejrzanego z pokoju obserwacyjnego, a w górnych kątach zostały zainstalowane kamery.
Filip Sobczyk siedział skulony na krześle, a jego prawa noga lekko podrygiwała pod stołem. Rozglądał się nerwowo po pomieszczeniu, co chwilę dłońmi przeczesując swoje jasne włosy i robiąc na nich jeszcze większy bałagan niż miał wcześniej.
Wkrótce do pomieszczenia wszedł sierżant Dawid Szymczyk. Basia, widząc jego czarne jak smoła włosy w nieładzie, zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle wiedział, do czego służył grzebień. Odpędziła tę myśl, potrząsając głową, aby przez przypadek nie wypowiedzieć jej na głos. Zignorowała również niechlujny mundur policjanta i starała się patrzeć w jego orzechowe oczy.
Znaleźliście coś w mieszkaniu Sobczyka? – Jej głos zadrżał, więc kaszlnęła.
Znaleźliśmy parę nieciekawych filmików – odparł drwiąco Szymczyk.
Jakie to filmiki?
Sobczyk kręcił Jabłońskiego podczas występów, jak i poza nimi. Niektóre momenty są naprawdę... nieetyczne –  rzekł zniesmaczony. –  Koleś jest pedałem! – Wskazał ręką na barmana.
Przestań! – krzyknęła Basia, unosząc zaciśniętą w pięść dłoń, która znalazła się blisko twarzy Szymczyka, który zmieszał się, kiedy zobaczył wściekły wyraz twarzy policjantki. – Zejdź mi z oczu, bo nie ręczę za siebie!
Sierżant wzruszył ramionami, mając gdzieś jej słowa, i wyszedł z pomieszczenia, trzaskając drzwiami. Florczak nie lubiła osób, które nie miały za grosz tolerancji. Westchnęła głęboko, po czym weszła do pokoju przesłuchań. Sobczyk drgnął lekko na krześle, kiedy otworzyły się drzwi. Oboje spojrzeli na siebie; jego błękitne oczy uważnie śledziły każdy ruchy Florczak. Usiadła naprzeciwko mężczyzny, otwierając dokumenty, które ze sobą przyniosła. Przez chwilę milczała, żeby uzupełnić formularz z przesłuchania podstawowymi danymi.
Niebawem podejrzany odezwał się:
Mogę panią wyprzedzić, bo i tak wiem, że znaleźliście w moim mieszkaniu filmy z Danielem. Jestem gejem, ale to chyba nie jest powód, aby mnie tu ściągać.
Nie oto chodzi, panie Sobczyk – powiedziała, patrząc barnowi prosto w oczy. – Jest pan tutaj, bo zabójca, który zabił Daniela, jest leworęczny.
Mężczyzna zamarł, przełykając głośno ślinę. Pewnie zdawał sobie sprawę, w jak trudnym był teraz położeniu.
Basia opuściła pytanie o miejscu, w którym się znajdował, gdy zabito denata. Jego wypowiedź raczej nic by nie wniosła, bo każdy, kto wczoraj był w klubie, stawał się głównym podejrzanym.
Co pana łączyło z Danielem?
Był moim przyjacielem i… od czasu do czasu spotykaliśmy się.
Daniel był gejem?
Nie do końca, był biseksualistą – sprecyzował. – Kręciły go też kobiety… urwał, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. – W szczególności te, które miały jak najwięcej zer na koncie. Daniel przychodził do mnie, kiedy miał dość kobiet. Nie traktowałem go poważnie, ani on nie traktował mnie. To był tylko seks.
Tak, tylko seks, zakpiła w myślach Florczak. Wiedziała, że Filip czuł coś do Daniela. Zdradzał go już moment, kiedy po raz pierwszy z nim rozmawiała. Starał się ukryć obojętność, lecz jego twarz i głos mówiły co innego. Czuła, że coś przed nią ukrywał i nie myliła się. Kochał Daniela, a przez wzgląd na uprzedzenia ludzi do homoseksualistów, uparcie milczał.
Teraz pytanie brzmiało: Czy Sobczyk byłby wstanie zabić osobę, na której mu zależało? Istniała taka możliwość, jeśli Filipowi zaczęło przeszkadzać, że wciąż sypiał z bogatymi kobietami, a jego traktował jak zabawkę. Mógł się wkurzyć, a przez to dojść do nieszczęśliwego wypadku.
Z jaką kobietą ostatnio się spotykał?
Nie wiem. Powiedział, że nie może mi na razie zdradzić, kim ona jest. Szykował się na duże pieniądze. Mówił, że, gdy się wszystko skończy, przestanie już bajerować kolejne kobiety. Ale jeszcze wcześniej spotykał się z Małgorzatą Świątczak dodał po chwili namysłu.
Z właścicielką klubu?
Dokładnie – przytaknął. – Nie przyjęła ich zerwania zbyt dobrze, mimo że wiedziała, jaki na co dzień był Daniel. Oczywiście nie mówię tutaj o orientację, bo się urywał jak ja, tylko o tym, że zmieniał kobiety na coraz bogatsze.
Nagle do pokoju przesłuchań wszedł Dawid Szymczyk, a pod pachą trzymał foliową torbę. Florczak podeszła do sierżanta.
Technicy znaleźli w śmietniku za klubem zakrwawiony sweter. Krew należy do Daniela Jabłońskiego.
Basia wzięła dowód do ręki i podeszła do Filipa.
Wiesz kogo to sweter? – zapytała, kładąc rzecz na stoliku.
Tak – odparł lekko zdezorientowany. – Należy do Małgorzaty Świątczak. Miała go wczoraj na sobie.
Florczak opuściła pomieszczenie, by przedzwonić do Olszaka. W skrócie oznajmiła mu, czego dowiedziała się od barmana; powiedziała o Świątczak i zakrwawionym swetrze. Okazało się, że Andrzej i Tomek tak samo zaczęli ją podejrzewać, bo znaleźli w mieszkaniu ofiary ich wspólne zdjęcia z wyjazdu. Znaleźli też laptop, lecz trzeba było się zalogować, więc wzięli sprzęt ze sobą. Komisarz oznajmił, że będą na komisariacie za dwadzieścia minut.
~*~
Basia przyglądała się zdjęciom, które Olszak i Jończyk znaleźli w mieszkaniu denata. Małgorzata Świątczak była kobietą po czterdziestce, choć nie dałaby jej tyle – wyglądała na młodszą. Szczupła blondynka o brązowych oczach, miała owalną twarz i lekko haczykowaty nos. Florczak ciekawił ją fakt, czy to dobre geny, czy może to jednak dzięki operacjom plastycznym tak dobrze wyglądała. Raczej stawiała na to drugie. Świątczak nie żałowała sobie pieniędzy, skoro prowadziła dobrze zarabiający się klub, a do tego miała ojca polityka. Była jedynaczką, więc pewnie ojciec zrobiłby dla niej wszystko. Policjantka miała nadzieję, że nie będzie żadnych trudności podczas przesłuchania pani Świątczak.
Natomiast mieszkanie Daniela wyglądało naprawdę elegancko. Drogi sprzęt, meble i perfumy, z pewnością nie kupił tego wszystkiego za pensję tancerza – zawdzięczał te rzeczy sponsorkom. Laptop, który wzięli z mieszkania denata, Tomek zaniósł informatykom. Miał dać znać, gdy dowie się czegoś konkretnego.
Andrzej stał przy tablicy. Zaznaczył nazwisko właścicielki w kółko, a przy Sobczyku dał znak zapytania. Wypuścili go, lecz miał mieć całodobowy nadzór. Nie mogli go całkowicie skreślić z listy podejrzanych, wciąż mógł okazać się mordercą. Jak na razie skupili się na Świątczak. Sierżant Szymczyk z paroma policjantami pojechali złożyć jej wizytę w domu.
Po chwili do ich biura wszedł umundurowany policjant, który oznajmił, że rodzice Daniela przyjechali na identyfikację zwłok. Andrzej i Basia poszli za posterunkowym.
Wiedzieli, że był to teraz najtrudniejszy moment w pracy policjanta: patrzeć na łzy bliskich ofiary.
Tuż obok wejścia do prosektorium stali państwo Jabłońscy. Mężczyzna miał czarne włosy, na których dostrzegła pierwsze odznaki siwizny, oraz niebieskie oczy, przepełnione obecnie wielkim smutkiem. Natomiast matka Daniela to drobna kobieta o brązowych oczach i włosach. Basi ścisnęło serce, gdy spostrzegła na ich policzkach łzy. Informacja o śmierci jedynego syna musiało być dla nich wielką katorgą.
Komisarz Olszak przedstawił siebie i ją Jabłońskim, po czym weszli do pomieszczenia, w którym pracował Bartosz Długosz. Mimo tego, że Florczak od lat była przyzwyczajona chodzić do prosektorium, to i tak za każdym razem czuła zimno przeszywające jej kręgosłup. Znajdowały się tam metalowe meble, różne laboratoryjne przedmioty, a w powietrzu unosił się zapach środków czyszczących. Lubiła porządek, ale gdyby ktoś kazałby jej tutaj coś zjeść, zwiałaby jak najprędzej.
W prosektorium Długosz nie był sam. Basia od razu zauważyła tuż obok stołu, na którym leżała młoda kobieta, Roberta oraz komisarza Białeckiego. Młody Olszak lekko uśmiechnął się w stronę Florczak. Nie wiedziała, jak zareagować na jego gest, tym bardziej, że znajdowali się w miejscu pełen trupów, więc spojrzała na drugi stół – tam prawdopodobnie znajdował się ich zamordowany, ciało zostało przykryte jasnozielonym materiałem i nie mogła na sto procent stwierdzić, czy to tam leżał Daniel Jabłoński.
Okazało się jednak, że to rzeczywiście ich denat, bo Długosz stanął przy stole i zerknął na Olszaka. Komisarz dał mu znać, by czynił swoją powinność. Patolog uniósł materiał do góry, ukazując ciało tancerza.
Pani Jabłońska lekko się zachwiała, kiedy spojrzała na Daniela. Nie ulegało teraz wątpliwości, że kobieta patrzyła na martwą sylwetkę syna. Jej ciało zaczęło drgać, podeszła bliżej stołu, by uważniej przyjrzeć się swojemu dziecku.
Mój mały syneczku – jęknęła, a po jej policzkach popłynęły kolejne łzy. – Co oni ci najlepszego zrobili…
Bardzo nam przykro z powodu straty – odezwał się po chwili Olszak.
Pan Jabłoński objął szlochającą małżonkę i wyszli z prosektorium wraz z umundurowanym policjantem, który miał zabrać ich do biura.
Masz coś dla nas? – zwrócił się do Długosza komisarz.
Wszystko wam powiedziałem na miejscu – oznajmił, po czym podał komisarzowi raport ze sekcji. – Natomiast narzędziem zbrodni jest scyzoryk, zdjęcie znajdziecie w raporcie.
W drodze do biura niespodziewanie przy boku Basi znalazł się młody Olszak. Andrzej spojrzał na nich z zainteresowaniem, lecz szybko się odwrócił, całkowicie ich ignorując.
Basiu, wiem, że nasza znajomość miała się zakończyć na tamtym jednym wieczorze – powiedział cicho, by ojciec go nie usłyszał. – Ale skoro będziemy się mijali na korytarzach, to może jednak zjadłabyś ze mną obiad, co? Pewnie nic jeszcze nie jadłaś, mam rację? – uśmiechnął się.
Nie jadłam, lecz teraz pracuję – oznajmiła wymijająco. Nie wiedziała, czy chce pogłębiać znajomość z Robertem. Zważywszy, że mężczyzna był synem Andrzeja.
Wiem, ja też mam pracę, ale gdybyś miała czas to… – urwał, ponieważ wyciągnął z tylnej kieszeni spodni notes i napisał na kartce ciąg liczb. – Zadzwoń do mnie – poprosił, wkładając do jej dłoni zwitek papieru i patrząc głęboko w oczy.
Poczuła przyjemny dreszcz na plecach, gdy ich palce przez chwilę się połączyły. Obrazy ze wspólnie spędzonej nocy nasilały się. Robert cofnął się z powrotem do prosektorium, a Basia przyspieszyła kroku, by dołączyć do Andrzeja. Mężczyzna spojrzał tajemniczo na podwładną. Florczak uśmiechnęła się lekko, czując, jak jej policzki płoną z zakłopotania.
Opowiesz mi kiedyś o tej długiej historii z moim synem?
Najlepiej będzie, jeśli Robert sam ci o tym powie – odparła po chwili ciszy.
Andrzej kiwnął lekko głową. Basia ucieszyła się, że na tym zakończyli konwersację. Nie była wstanie powiedzieć szefowi, że przespała się z jego synem. Robertowi będzie łatwiej o tym powiedzieć, w końcu bawiła go cała ta sytuacja.
Przy biurku Olszaka siedzieli rodzice Daniela. Umundurowany policjant wyszedł, gdy tylko Andrzej i Basia pojawili się w pomieszczeniu. Florczak przysunęła swoje krzesło i usiadła obok pani Jabłońskiej.
Czy Daniel wspominał państwu, czy miał jakieś kłopoty? – zapytał komisarz.
Nie, nic nie mówił – odezwał się pan Jabłoński. – Widzi pan, nie utrzymywaliśmy z Danielem bliskich kontaktów. Unikał nas po tym jak… urwał, nie wiedząc, jakich użyć słów. Zmieszał się.
Daniel powiedział nam, że jest gejem – oznajmiła za niego pani Jabłońska. – Mąż użył słów, które go zraniły i wyprowadził się. Minęło już osiem lat, odkąd zamieszkał w Katowicach.
I od tamtej pory syn z wami się nie kontaktował?
Czasami do mnie dzwonił. Widzi pan, mimo tego, kim okazał się Daniel, to jednak nadal był mój syn. Chciałam wiedzieć, co u niego, dlatego poprosiłam go, żeby odzywał się od czasu do czasu.
Kiedy ostatni raz do pani zadzwonił?
W sobotę.
Coś zwróciło pani uwagę w wypowiedzi syna?
Nie, mówił, że u niego wszystko dobrze i… zawahała się. Po chwili kontynuowała: – Coś jednak zwróciło moją uwagę. Zazwyczaj tego nie mówił, kiedy kończyliśmy rozmawiać. Daniel okazywał obojętność. Powiedział, że nas kocha, bez względu na to, że nie akceptujemy jego orientacji.
Olszak nie miał więcej pytań, więc podziękował im za rozmowę. Dodał, że odezwie się do nich, gdy tylko dowie się czegoś nowego.
Dzieci nie powinny umierać przed rodzicami – usłyszeli jeszcze głos pani Jabłońskiej. Spojrzała na policjantów zatroskana. – Proszę, niech państwo mi obiecają, że złapiecie tego, kto skrzywdził Daniela.
Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby dopaść zabójcę – odparł Olszak, unikając słowa obiecuję. Nie każdą sprawę dało się rozwiązać, dlatego na tym etapie śledztwa tylko to mógł powiedzieć rodzicom zmarłego.
Pani Jabłońska kiwnęła głową, odpowiedź komisarza ją zadowoliła.
Basia zaczęła rozmyślać nad słowami Daniela skierowanymi do matki. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna obawiał się śmierci.
___

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy