Ślady Tajemnic: Sprawa I: Rozdział 10

11/12 marca 2015r., środa/czwartek          
            Po spotkaniu z Filipem, Basia zastanawiała się nad tym, co mężczyzna mówił o Danielu - jak z wielką pasją opowiadał o ich związku. To spowodowało, że zaczęła intensywnie rozmyślać nad tym, co połączyło ją z młodym Olszakiem.  

             A co o waszym związku sądzi Robert? – przypomniała sobie słowa Tomka. Nie dawało jej to spokoju, od czasu gdy to usłyszała.
Robert miał być mężczyzną na jedną noc, a ostatecznie wszystko zaczęło się zmieniać, gdy ponownie spotkała go na swojej drodze. Uczucia powracały. Wmawiała sobie, że to nic nie znaczyło, że chodziło tylko o seks, ale uświadomiła sobie, że coś było na rzeczy. Nie pamiętała, kiedy po raz ostatni tak dobrze czuła się w ramionach mężczyzny. Znała go parę tygodni, a ona miała wrażenie, że przez całe życie - jeden wspólny wieczór przy kolacji i całkowicie się przed nim otworzyła, dlatego chciała się dowiedzieć, co myślał o ich związku. Bała się ponownie zaangażować, ale postanowiła przekroczyć tę linię. Tomek miał rację, każdy zasługiwał na szczęście. 

        Wysłała Robertowi wiadomość, by do niej wpadł. Specjalnie nie podała adresu, sprawdzając, czy mężczyzna nadal pamiętał gdzie mieszka.
Otrzymała od niego krótką wiadomość: Przyjadę.
Postanowiła więc szybko zabrać się za robienie kolacji. Położyła wszystkie potrzebne składniki na risotto na blacie, po czym wstawiła wodę na ryż. Potem zabrała się za obieranie pieczarek i krojenie warzyw. Cieszyła się, że nie będzie spędzała tego wieczoru sama i będzie miała towarzystwo.
Pół godziny później usłyszała dzwonek do drzwi.
W progu stał Robert z butelką czerwonego wina. Uśmiechnął się do niej szeroko i wszedł do środka, składając Basi krótki pocałunek w usta.
Wyglądasz ślicznie – oznajmił jej do ucha. Doznała gęsiej skórki. – Jak tu pachnie – powiedział wesoło, kładąc trunek na stoliku w kuchni. – Pomogę ci z kolacją.
Basia nie miała nawet najdrobniejszych szans na to, by odsunąć go od kuchni, od razu podszedł do garnka z ryżem. Widziała u niego radosne ogniki, kiedy mógł razem z nią przygotowywać danie.
Wkrótce gotowe risotto znalazło się na talerzach. Przeszli do salonu, by tam w spokoju mogli zjeść kolację przy świecach. Pomieszczenie było połączone z kuchnią, więc pokój miał małą przestrzeń. Znajdowała się tam tylko beżowa kanapa, jeden fotel i regał, na którym stał niewielki telewizor, ramki ze zdjęciami jej rodziny oraz srebrna porcelana. Zauważyła, że Robert spojrzał ukradkiem na jedno ze zdjęć, zanim usiadł obok niej na sofie - dość długo spoglądał na fotografię, na której była z tatą. Z niewiadomych przyczyn poczuła ukłucie w sercu, gdy i ona na chwilę zatraciła się w szarych oczach ojca.
Potrząsnęła głową, wyganiając z umysłu bolesne wspomnienia i zapytała Roberta, jak mu minął dzień. Potem rozmawiali o błahych sprawach - mężczyzna opowiadał jej, jak bardzo tęsknił za Katowicami i że cieszył się z powrotu tutaj.
A jak tam twój przyjaciel Filip? – zapytał po chwili zaciekawiony, upijając łyk wina. – Wszystko u niego w porządku?
Tak… myślę, że tak – poprawiła się szybko, wyginając kąciki ust do góry. – Okazało się, że on także uwodził bogate kobiety. Przestał, kiedy nabawił się kontuzji. Chcieli w ten sposób odsunąć od siebie podejrzenia i trochę zarobić. Niestety, Daniel zbyt mocno się w to wszystko zaangażował.
Pieniądze mogą zmienić człowieka – westchnął. Zauważyła, jak na twarzy mężczyzny pojawił się cień smutku.
Wszystko dobrze? – spytała.
Tak, tylko… przypomniałem sobie tamten dzień, kiedy zostałem postrzelony – odparł, a Basia spojrzała na niego z zaciekawieniem. – Mój dawny partner, Szymon, pracował dla gangsterów, żeby zarobić. Przez cały ten czas donosił, a my nawet nie mieliśmy pojęcia, że zdrajca jest tuż obok.
Co dla nich robił?
Uprzedzał ich o policyjnych nalotach, kradł dowody i niszczył je. Wszystko po to, żeby wziąć od nich pieniądze.
Czy ten Szymon został schwytany?
Tak, w ten sam dzień, kiedy mnie postrzelił. Został skazany na dwadzieścia lat więzienia. Myślał, że się wywinie, lecz… przestępcy i tak go wydali. Ale nie mówmy o tym, nie psujmy sobie wieczoru – dodał, wyginając kąciki ust do góry. – Co było to było, już tego nie zmienię.
Basia uśmiechnęła się do niego. Otworzył się przed nią, powiedział o policjancie, który go postrzelił, a to świadczyło o tym, że zaczynał jej ufać.
Robert, powiedz mi, jak traktowałeś naszą pierwszą wspólną noc? – Odważyła się spojrzeć w jego niebieskie tęczówki. – Co spowodowało, że zacząłeś ze mną rozmawiać w tym barze?
Widzę, że obawiasz się, czy jestem z tych mężczyzn, którzy zmieniają kobiety jak rękawiczki – odparł, uśmiechając się szeroko. – Spokojnie, nie jestem. Oczywiście od czasu do czasu sypiałem z paroma kobietami bez żadnych zobowiązań, to mogę przyznać, ale to przez to, że nie potrafiłem zbudować prawdziwego związku. Kobiety nie rozumiały mojej pracy, więc… odpuściłem.
Znam to uczucie – westchnęła.
Kiedy zobaczyłem cię w tamtym barze, coś mnie podkusiło, by do ciebie podejść – kontynuował. – Nie wiem, czy to było spowodowane tym, że po postrzale nikogo nie miałem, czy może istniał jakiś inny powód, ale chciałem cię poznać. Byłaś naprawdę fascynującą osobą, pełna wdzięku i uroku… a także twoje oczy – dodał, kładąc dłoń na jej policzku. – Duże, brązowe tęczówki przepełnione troską. Wiedziałem, że nigdy nie zapomnę tamtej nocy z tobą. – Cofnął rękę, by wziąć kieliszek wina ze stołu. – A gdy zobaczyłem cię na komisariacie, uznałem, że to dobry znak. Że mamy szansę na to, by lepiej się poznać.
Uśmiechnęli się do siebie. Basia przybliżyła się do niego i pocałowała go krótko w usta. Słowa Roberta bardzo ją ucieszyły, bo to oznaczało, że mężczyzna wierzył, że może im się udać.
Czasami znasz człowieka pięć lat, a tak naprawdę nic o nim nie wiesz – odezwał się po chwili, spoglądając jej głęboko w oczy. – A czasami tylko parę dni, a zdajesz sobie sprawę, że znasz go całe życie.
Pocałował ją delikatnie w czoło i przyciągnął do siebie. Od razu poczuła się bezpieczna w jego ramionach. Cieszyła się, że mężczyzna podzielał jej uczucia i chciał dać im szanse na związek. Bała się tego, lecz musiała zaryzykować. Nie mogła żyć tylko pracą, potrzebowała w życiu zmiany i miała nadzieję, że Robert będzie jej dobrym wyborem. Zdecydowała się nie mówić mu o swoich obawach i to, czy podjęła słuszną decyzję. Było dobrze i chciała, żeby tak pozostało.
~*~
Kiedy obudziła się o ósmej rano, Roberta nie było w łóżku. Przez chwilę myślała, że wczorajsza rozmowa z mężczyzną to tylko jej sen, ale obawa szybko minęła, gdy poczuła w nozdrzach zapach jaj. Ubrała się w pośpiechu i weszła do kuchni. Zobaczyła go z patelnią w dłoni, wykładał jajecznicę na talerze, a kiedy ją zauważył, uśmiechnął się szeroko.
Zrobiłem nam śniadanie.
Pachnie cudownie. – Pocałowała go krótko w usta, siadając do stołu. – I smakuje świetnie – dodała po chwili, kiedy skosztowała dania.
Wkrótce usłyszeli pukanie do drzwi.
Spodziewasz się kogoś?
Basia potrząsnęła głową. Możliwe było, że to jeden z jej sąsiadów, który przyszedł coś od niej pożyczyć.
Otworzyła drzwi, a w progu zobaczyła swojego brata Krystiana. Na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie, widząc go tutaj, bo miał przecież przyjechać jutro. I to do domu Darka, a nie do niej.
Nie przywitasz się z bratem – uśmiechnął się szeroko, trzymając w rękach bukiet sztucznych goździków.
Wprowadziła go do środka i uścisnęła mocno, nie widziała go od świąt Bożego Narodzenia. Krystian jako jedyny z ich trójki był bardzo podobny do ojca. Basia i Darek wygląd odziedziczyli po matce, dlatego czasem patrzenie w szare tęczówki brata sprawiało, że powracała do czasów dzieciństwa. Te same czarne jak smoła włosy, owalna twarz i lekko haczykowaty nos – wszystko komponowało się w jedną całość i nie było wątpliwości, że Krystian był synem Artura Florczyka.
Miałeś przyjechać jutro – powiedziała zmieszana, uśmiechając się do brata szeroko. – Skąd taka nagła zmiana?
To miała być dla ciebie niespodzianka – oznajmił wesoło.
I to zaskakująco wspaniała niespodzianka! – rzekła podekscytowana, raz jeszcze wtulając się w pierś Krystiana.
Widzę, że masz gościa. – Mężczyzna spojrzał na Roberta, który wstał od stołu. – Nie przeszkodziłem w czymś – uśmiechnął się figlarnie.
Nie, nie przeszkadzasz. Krystian poznaj mojego… urwała, patrząc na podkomisarza z zakłopotaniem; nie wiedziała, jak go przedstawić. Jeszcze za wcześnie, by mógł być jej chłopakiem, ale też nie był już znajomym. Na szczęście Olszak uratował sytuację.
Jestem przyjacielem Basi, Robert – przedstawił się, wyciągając rękę w kierunku jej brata.
Krystian – odparł z uśmiechem, ujmując jego dłoń.
To nie będę wam przeszkadzał – westchnął, biorąc z wieszaka swoją skurzaną kurtkę. – Widzimy się później – zwrócił się do Basi, która spojrzała na niego przepraszająco. Przybliżył się do niej i pocałował ją w policzek, dając jej tym samym do zrozumienia, że się nie gniewał.
Boski jest – odezwał się wesoło Krystian, kiedy zamknęły się za Robertem drzwi.
Przestań! – skarciła go.
W rodzinie tylko ona i Darek wiedzieli, że Krystian był gejem. Jej brat nigdy nie odważył się powiedzieć rodzicom prawdy. W gruncie rzeczy ojcu i tak już nie powie, więc w niewiedzy została tylko ich matka. Choć sami nie wiedzieli, czy kobieta domyśliła się, że Krystian w dzieciństwie był inny. Mówiło się, że matki wyczuwały takie rzeczy, dlatego albo wiedziała o tym, ale nie chciała przyjąć tego do wiadomości i milczała, albo czekała aż syn sam odważy się jej oznajmić całą prawdę o sobie.
Basia dowiedziała się jako pierwsza, a Darek pół roku później – z trudem przyjął wiadomość o inności swojego brata, lecz jako siostra musiała przywrócić go do pionu. To pewnie z tego powodu dobrze rozumiała sytuację Filipa. Wiedziała, z czym borykał się na co dzień, bo sama miała to na porządku dziennym z Krystianem.
Zaparzyła bratu herbatę i zaczęli długo ze sobą rozmawiać. Musiała nawet powiadomić Andrzeja o tym, że dzisiaj nie przyjdzie do pracy. Na szczęście komisarz to zrozumiał i dał kobiecie dzień wolnego. Choć uprzedził, że jeśli byłby powiadomienie o kolejnym zabójstwie, będzie musiała wstawić się na miejsce.
Dlaczego wciąż się wahasz, by się tutaj nie przeprowadzić? – zapytała Basia. Tak bardzo chciała mieć swoich dwóch braci koło siebie. Wielokrotnie namawiała go, żeby przeprowadził się do Katowic, że w tym mieście miał o wiele więcej możliwości. – Jako nauczyciel angielskiego i niemieckiego z pewnością znajdziesz dla siebie odpowiednią pracę. W Katowicach wciąż poszukują osób z dobrą znajomością języków.
Nie mogę tak zostawić mamy – rzekł, przedstawiając uparcie swoją jedyną wymówkę.
Mama sobie poradzi, jest silna. – To było całkowitą prawdą. Wiele przeszła z ich ojcem, stając się o wiele bardziej wytrwałą i niezależną. – Zresztą, przecież sama namawia cię byś był tutaj z nami.
Nie wiem… zawahał się. – Nie wiem, czy w ogóle się tutaj odnajdę.
Odnajdziesz się – odparła z przekonaniem. – Będziesz miał mnie, Darka, Sarę, Kubę. I możesz mieć Filipa, gdybyś chciał go poznać. Jest przystojny – dodała, uśmiechając się szeroko, na co odwzajemnił jej gest. Wspomniała mu o Sobczyku, bo uznała, że Filip w tym momencie potrzebował kogoś, kto w pełni go zrozumie. Krystian z początku sceptycznie do tego podchodził, ponieważ wspomniała, czym zajmował się mężczyzna, ale Basia skarciła go, mówiąc, że Filip nie miał łatwego życia i powinien to rozumieć.
Pozwolisz, że się jeszcze nad tym zastanowię – powiedział, lekko wyginając kąciki ust do góry. Basia przytaknęła, mając nadzieję, że nie będzie się na tym długo zastanawiał.
Wkrótce postanowili, że pojadą do Darka. Krystian dowiedział się o ciąży Sary, więc był bardzo podekscytowany tym, że zostanie nie tylko wujkiem, ale i ojcem chrzestnym. Basia była tego zdania, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o przyszłym dziecku ich brata, ale nie chciała odbierać wielkiego optymizmu Krystiana. Żywiła nadzieję, że świadomość o tym, że na świat przyjdzie kolejny członek rodziny Florczaków sprawi, że mężczyzna zdecyduje się przeprowadzić do Katowic.
___

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy