Ślady Tajemnic: Sprawa I: Rozdział 07

9 marca 2015r., poniedziałek
Jan Spychała zajmował się sprawą Krzysztofa Rudkowskiego, jego pseudonim to Rudy – mówił Broll. – Na co dzień biznesmen, ale tak naprawdę jest szefem mafii, która głównie działa na terenach śląskich. Oprócz przestępczości zorganizowanej, podejrzewany jest również o przemyt narkotyków z Niemiec do Polski, jak i fałszowanie banknotów.
Całkowity miszmasz – rzekła z niedowierzaniem Basia.
Dokładnie – potwierdził Michał.
A to kto? – zapytał Olszak, pokazując mu fotografie mężczyzny o czarnych włosach, chudej sylwetce i kwadratowej twarzy. Koloru oczu nie było widać, bo miał na sobie okulary przeciwsłoneczne. Zdjęcie zrobiono z ukrycia, kiedy rozmawiał przez komórkę.
To jest Ksawery Adamczyk, świadek koronny. Był członkiem mafii Rudego. Jego zeznania mogą w pełni pogrążyć Rudkowskiego.
Słuchaj, Michał. – Komisarz oddał mu z powrotem akta Rudego. – Czy Spychała mógłby wpakować się w coś takiego?
Nie wiem, Andrzej, sam jestem pogubiony w tym wszystkim – odparł, wzruszając ramionami. – Jako prokurator mogę potwierdzić, że naprawdę musiał coś donosić, bo stracili jednego ze świadków koronnych. Miejsce pobytu Jacka Domagały były w aktach, a tylko Spychała miał do nich dostęp. Mają teraz nadzieję, że utrzymają przy życiu Adamczyka. Na szczęście zmienili jego lokum, kiedy wszystko wyszło na jaw.
A jako kolega? Wierzysz, że mógł współpracować z Rudym?
Nie – odparł po krótkiej ciszy. – Spychała to najlepszych prokurator jakiego miałem okazję poznać. Byłem jego aplikantem, nauczyłem się od niego bardzo dużo. Zamykał sprawy jeden za drugim, nie popełniał błędów. Nie sądzę, by i tym razem coś takiego zrobił. Był uczciwy.
Słowa Brolla potwierdziły fakt, że Spychała został w to wszystko wrobiony. Domyśleli się, że mógł w tym wszystkim odgrywać kluczową rolę Daniel. Trzeba było tylko głębiej sięgnąć do sprawy, by znaleźć brakujący element układanki.
Dasz radę załatwić nam widzenie ze Spychałą?
Tak, ale na odwiedziny będziecie musieli poczekać do jutra.
Wkrótce do biura przyszedł Łukasz Czarnecki, informatyk. Był młodym mężczyzną o jasnych włosach oraz piwnych oczach, które kryły się za kwadratowymi okularami w czarnej oprawie. Miał na sobie jasne dżinsy oraz szary sweter. W lewej ręce trzymał laptop Daniela Jabłońskiego.
Cześć wszystkim! – przywitał się radośnie, kładąc przenośny komputer na biurko Olszaka. – W końcu udało mi się wejść na serwer. Niech cię szlag trafi Boże za tę awarię – dodał, wypowiadając te słowa bardziej do siebie niż do nich.
Coś znalazłeś? – spytał Tomek, podchodząc do informatyka jako pierwszy. Reszta także się zbliżyła, by zobaczyć, co udało się Czarneckiemu odzyskać za pliki.
A sporo ciekawych rzeczy – rzekł, uśmiechając się szeroko. – Zastanawiałem się jakie hasło mógł wymyślić Daniel, ale okazało się to bardzo proste. W jakim klubie pracował? – zadał wszystkim pytanie.
Afrodyta – oznajmiła od razu Basia.
I takie jest hasło.
Wpisał kod dostępu i po chwili znaleźli się na serwerze. Łukasz poklikał na klawiszach kilkakrotnie i włączył na cały ekran slajdy zeskanowanych obrazów.
Przecież to są akta Rudego – powiedział zaskoczony Broll. Zawartość plików była identyczna jak te, które znajdowały się w teczce, którą trzymał pod pachą. Z tą różnicą, że adres Adamczyka był teraz inny.
Michał chciał jednak dla pewności sprawdzić, czy świadek koronny siedział w swoim nowym miejscu nie mogli przecież ryzykować. Pożegnał się ze wszystkimi, mówiąc, że jutro rano zjawi się ze zgodą na widzenie.
To teraz już wiemy, o jakie zdjęcia chodziło – westchnął Tomek. – Raczej do słodkich one nie należą.
~*~
Musieli poczekać na zgodę sędziego do rana, więc Basia postanowiła, że wykorzysta ten wolny czas na zobaczenie się z rodziną. Kusiło ją, by zadzwonić do Roberta, ale nie chciała ponownie zawieść brata, tym bardziej, że miała się z nim spotkać w niedziele. Zadzwoniła najpierw na ich domowy numer, żeby sprawdzić, czy był ktoś w domu, bo nie chciała jechać na ślepo.
Telefon odebrała Sara. Kobieta ucieszyła się, gdy usłyszała swoją szwagierkę. Powiedziała jej, że Darka nie było jeszcze w domu, ale to nie stawało na przeszkodzie Basi, by nie zjawić się w domu Florczaków. Chętnie utnie sobie pogawędkę z Sarą, a także ze swoim siostrzeńcem. Była chrzestną Kuby, więc w drodze do ich domu wypłaciła z bankomatu sto złotych. Nigdy nie lubiła kupować prezentów, a nie chciała podarować chłopakowi niechcianego podarunku, skoro mógł sobie sam coś kupić.
Piętnaście minut później była już na miejscu.
Dom Florczaków został zbudowany z marmuru, pomalowany kremową farbą, a dach wyłożony czerwonymi dachówkami. Cała ich posiadłość ogrodzona była płotem z kutego żelaza, a obok rosły w jednym rzędzie małe tuje. Chodnik wyłożony został jasną kostką, która prowadziła aż do schodów.
Drzwi otworzyła jej Sara, która uśmiechnęła się do niej i przytuliła na powitanie. Po chwili z dołu zszedł Kuba, który promieniał na twarzy, kiedy zobaczył ciotkę. Z biegiem lat chłopak coraz to bardziej przypominał jej brata. Te same ciemnoblond włosy, brązowe oczy oraz kwadratowa szczęka. I w dodatku był wysoki, co pozwoliło mu na trenowanie koszykówki.
Kuba uwielbiał sport. Umiał oderwać się od komputera i nie siedział na nim długo, jak przeciętny nastolatek w jego wieku. Wolał wyjść na zewnątrz, by poświęcić czas swojej pasji. Pomimo tego, że Basia nie lubiła koszykówki (wolała tenis i paintball), to z wielką radością chodziła na mecze siostrzeńca. Nigdy nie sprawiał kłopotów Darkowi i Sarze, wychowali go przez te piętnaście lat na wspaniałego chłopaka.
Cześć, ciociu! – zawołał wesoło, przytulając się do niej mocno. Basia objęła go i lekko zmierzwiła mu włosy.
Cześć, młody – odparła, po czym dała mu do ręki kopertę. – Proszę, to od chrzestnej.
Kuba pokazał jej śnieżnobiałe zęby, kiedy zauważył, co znajdowało się w środku.
Miło było cię zobaczyć, ciociu, lecz muszę iść – oznajmił smutno. – Umówiłem się ze znajomymi, że pouczymy się na sprawdziany, które mamy w piątek.
A z czego masz?
Z matematyki i biologii.
To powodzenia – uśmiechnęła się. Chłopak odwzajemnił uśmiech, po czym pocałował ją w policzek na pożegnanie.
Pa, mamo, będę o siódmej w domu.
Ale gdyby coś to…
Wcześniej zadzwonię – powiedział z uśmiechem na twarzy.
Kiedy chłopak opuścił mieszkanie, Sara zaprosiła Basię do kuchni. Usiadła przy drewnianym stole i patrzyła, jak jej szwagierka wstawia wodę na herbatę. Wkrótce popijali gorący napój, rozmawiając przez chwile o Kubie.
Muszę ci coś powiedzieć – oznajmiła Sara, po czym wyjęła z torebki, która leżała na sąsiednim krześle, niewielkie zdjęcie. – Wczoraj poczułam się niedobrze i wymiotowałam cały dzień. Myślałam, że to przez te drinki, które piłyśmy, lecz dla pewności poszłam dzisiaj do lekarza. Okazało się, że to nie alkohol powodował moje wymioty – rzekła, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Sara podała jej zdjęcie.
Basia wstrzymała oddech, a po chwili wypuściła powietrze z ust, zdając sobie sprawę, że patrzyła na wycinek z USG.
Czy ty… urwała, nie mogąc wydobyć z siebie głosu. Spojrzała na szwagierkę z uśmiechem.
Tak, jestem w ciąży! – zawołała wesoło.
Gratulacje! – rzekła uradowana, ściskając mocno Sarę. – Czy Darek wie?
Jeszcze nie, chce mu powiedzieć, jak tylko wróci. Trochę się boję jego reakcji. Nie planowaliśmy tego – powiedziała lekko zmieszania.
Czasami tak bywa, że robisz coś spontanicznego, nie ma się na to wpływu – oznajmiła, uśmiechając się do niej lekko. Niespodziewanie w jej myślach pojawił się Robert. Sądziła, że to będzie tylko jednorazowa przygoda z mężczyzną, a potoczyło się to w zupełnie innym kierunku. – Darek z pewnością się ucieszy – uspokoiła ją. Kobieta posłała jej szeroki uśmiech. – Skoro powiedziałaś mi o ciąży jako pierwszej, to ja też ci coś wyznam – odezwała się po krótkim czasie. Sara spojrzała na Basię badawczo. – Spotykam się z kimś.
Naprawdę? Nic nie mówiłaś, kiedy byliśmy w klubie?
Bo spotykam się z nim od wczoraj – oznajmiła, a Sara jeszcze bardziej się w tym wszystkim pogubiła. – Pamiętasz jak ci w sobotę mówiłam o tej spontanicznej nocy z mężczyzną z baru?
Nie mów, że spotkałaś go przypadkowo i ponownie się z nim przespałaś?
Tak, to ten Robert – przytaknęła. – Okazało się, że jest policjantem, tak jak ja, przeniósł się tutaj z Łodzi. A co najważniejsze… zawahała się przez chwilę, bo nie wiedziała, jak kobieta na to zareaguje. – To syn Andrzeja Olszaka – odparła na jednym wydechu.
O mój Boże! – zawołała totalnie zaskoczona, a jednocześnie podekscytowana tą wiadomością. – Basiu, coś ty najlepszego narobiła!
Przecież nie wiedziałam, że to był jego syn, kiedy po raz pierwszy się z nim przespałam. Ale wiem, że nie usprawiedliwia mnie fakt, że ponownie to zrobiłam – dodała szybko, zanim Sara zdołałaby jej to powiedzieć. – Tylko problem polega na tym, że mi przy nim jest dobrze – rzekła, chcąc się w jakimś stopniu usprawiedliwić.
No nie wiem – westchnęła Sara. – Seks z nim musi być naprawdę dobry.
W odpowiedzi posłała szwagierce figlarny uśmiech.
Po chwili do domu wrócił Darek, Sara jako pierwsza poszła przywitać się z mężem. Basia uśmiechnęła się szeroko do brata, kiedy zobaczyła go radosnego. Rzuciła mu się w ramiona, nie przejmując się tym, że pogniecie mu czarny garnitur. Widziała mężczyznę dwa tygodnie temu, lecz miała wrażenie jakby minął co najmniej rok. Odkąd zmarł ich ojciec, to właśnie w nim odnalazła poparcie, zbliżyli się do siebie i mogli całkowicie sobie zaufać. Krystianowi także ufała, ale mieszkał sto siedemdziesiąt kilometrów stąd, więc trudno było się odwiedzać regularnie.
Sara poszła do kuchni przygotowywać obiad, a Basia i Darek usiedli przy stoliku, by porozmawiać. Mówili o pracy i życiu prywatnym. Wspomniała bratu o Robercie, zareagował podobnie jak jego żona, lecz mniej entuzjastycznie – miał tylko nadzieję, że wiedziała, co robi.
Po chwili Basia spojrzała na swoją szwagierkę. Dała jej znak, by powiedziała mężowi o tym, że w ich życiu pojawi się kolejny Florczak.
Darek, jest coś o czym chcę ci powiedzieć – rzekła Sara. Wyczuła w jej głosie lekkie zmartwienie.
Co takiego, kochanie?
Basia podała bratu zdjęcie z USG, które przykryła poranną gazetą, gdy tylko Darek wszedł do domu. Mężczyzna spojrzał na wycinek. Zmarszczył brwi, bo z początku nie wiedział, o co chodziło, dopiero po chwili dotarło do niego, co trzymał w ręce.
Saro, czy ty…
Tak, jestem w ciąży – przerwała mu, mówiąc tę wiadomość na jednym wydechu.
O mój Boże! – zawołał zadowolony, a jednocześnie trochę skołowany. Wciąż przyglądał się zdjęciu.
Nie jesteś zły? – spytała lekko pogubiona.
Zły? Coś ty! Jesteś szczęśliwy! – powiedział radośnie. Darek podszedł do żony i mocno przytulił. – Będziemy mieli drugie dziecko! – Pocałował Sarę w usta.
Basia przyglądała się tej scenie z wielkim uśmiechem na twarzy. Zazdrościła bratu, że posiadał tak szczęśliwą rodzinę. W ich codziennym życiu panowała harmonia i spokój. Darek był dyrektorem finansowym, przez co zabiał dobrze, Sara prowadziła skromny sklep jubilerski, a Kuba wracał do domu z dobrymi ocenami.
Niestety ona nie miałaby tak dobrze. Zawód policjanta wymagał od niej dużego poświęcenia - był to jeden z głównych powodów, dla których postanowiła nie angażować się w związki. Jednakże cieszyła się, że przynajmniej jej bratu wszystko się układało. Lubiła przyjeżdżać do ich domu, bo wtedy mogła odłożyć na bok ponure myśli, które wiązały się z jej pracą.
Kiedy Darek wyściskał Sarę, podszedł do siostry.
Będziesz ponownie ciocią – powiedział, patrząc jej prosto w oczy.
Zdaję sobie z tego sprawę – uśmiechnęła się. – Ale chrzestną raczej nie zostanę.
Przykro mi – rzekł, a jego lewy kącik ust powędrował do góry.
Teraz przyszła kolej na Krystiana, który z pewnością się ucieszy, kiedy dowie się, że zostanie ojcem chrzestnym. U Kuby został brat Sary, Sebastian, więc Darek wziął Basię na matkę chrzestną. Na myśl o Krystianie przypomniała sobie, że miał przyjechać w piątek. Zasmucił ją fakt, że brat nie pofatygował się, by do niej zadzwonić. Powiedziała o tym wszystkim Darkowi, który uspokoił ją, mówiąc, że przyjazd Krystiana nie był pewny, więc z pewnością nie chciał ją niepotrzebnie niepokoić.
U brata siedziała długo. Zdążyła jeszcze porozmawiać z Kubą, który wrócił do domu punktualnie o siódmej. Na wieść o tym, że będzie miał brata lub siostrę bardzo się ucieszył i od razu chwycił komórkę, by powiadomić swoich kolegów, że nie będzie już jedynakiem.
Basia wróciła do domu o dziesiątej.
___

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy