Ślady Tajemnic: Sprawa I: Rozdział 05

8/9 marca 2015r., niedziela/poniedziałek
Robert przyciągnął Basię do siebie, całując ją namiętnie. Na jego wargach wyczuła jeszcze posmak winogronowego trunku. Usiadła mu okrakiem na kolanach i ujęła jego ramiona, a dłonie mężczyzny powędrowały pod jej bluzkę – westchnęła, gdy poczuła na plecach jego dotyk, przez jej kręgosłup przeszły przyjemne dreszcze.
Wkrótce uniosła ręce do góry, by Robert mógł spokojnie ściągnąć ubranie, co uczynił z wielkim uśmiechem na ustach. Basia nie pozostała mu dłużna i rozpięła mu koszulę, dotykając jego nagiego torsu. Mężczyzna westchnął, kiedy zaczęła całować go po szyi, a po chwili znów dotarła do ust.
Robert rozpiął rozporek przy jej spodniach i włożył ręce pod materiał. Basia jęknęła głośniej, gdy mężczyzna dotknął jej pośladków. Zaczęła całować go coraz to bardziej zachłanniej. Po chwili wstał z krzesła, objęła mężczyznę nogami w pasie, po czym zaniósł ją do pokoju. Ułożył wygodnie na materacu i jednym ruchem ciągnął jej spodnie, zostawiając Basię w samej bieliźnie. Sam zdjął swoje ubrania, klęcząc przy niej nagi – westchnęła, przygryzając dolną wargę.
Znów zaczął ją namiętnie całować. Nie mogąc się powstrzymać, dotknęła dłońmi jego nagich pleców, by później zniżyć się coraz niżej, docierając do jego pośladków. Usłyszała stłumiony jęk Roberta, który mocniej wbił się w usta Basi. Jego wargi wędrowały po jej szyi, obojczyku, a potem piersiach, gdy tylko zdjął biustonosz. Usta Roberta zniżały się, docierając do brzucha oraz ud, wtedy pozbył się jej fig. Basia czuła, jak płonęła w środku. Była naga i rozpalona. Mężczyzna klęknął pomiędzy nogami kobiety, nachylając się do przodu. Nie wszedł w nią, chcąc jeszcze upić słodycz z jej ust, przez co doprowadzał ją do granic wytrzymałości. Chciała go w końcu poczuć.
Robert, proszę… – jęknęła, patrząc w jego niebieskie tęczówki. Mężczyzna uśmiechnął się do niej szeroko.
Wkrótce spełnił prośbę Basi. Kiedy poczuła go w sobie i zaczął się w niej poruszać, westchnęła głośno, czując ciepło na całym ciele. Mężczyzna obsypywał ją pocałunkami i poruszał się w niej coraz szybciej, wywołując kolejne fale jęków.
Po długiej chwili poczuła ciepły prąd, który przeszedł przez jej ciało. Krzyknęła rozkosznie, wbijając pazury w jego plecy. Mężczyzna stłumił jęk, przygryzając dolną wargę. Robert opadł na nią, kładąc głowę na jej ramieniu. Słyszała jego głęboki oddech oraz mocne bicie serca. Objęła mężczyznę mocno nogami, chcąc czuć go jeszcze w tym miejscu.
Niebawem Robert przykrył ich nagie ciała. Przekręcił się na bok i oparł się na łokciu. Basia zobaczyła, jak jego lewa noga wydostała się spod prześcieradła – uniósł ją do góry, kładąc stopę na materacu, przez co bez problemu mogła spoglądać na jego intymną część ciała. Stłumiła jęk i spojrzała na Roberta. Na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Dźwignęła się, by go pocałować.
Mam jeszcze na ciebie ochotę, wiesz o tym? – rzekła, zwilżając swoje wargi. Położyła rękę na jego nagim torsie. Dopiero teraz zauważyła na prawym ramieniu bliznę po postrzale. Była niewielka, więc pewnie to dlatego wcześniej jej nie zauważyła.
Daj mi trochę nabrać sił, piękna – uśmiechnął się, odgarniając jej włosy za ucho.
Przez chwilę wpatrywali sobie w oczy, nie wypowiadając żadnego słowa.
Po chwili Basia przerwała ciszę, pytając go nad jaką sprawą pracował jego zespół. Zapytała również, jak mu się współpracowało z nową ekipą. Z tego co się dowiedziała, oprócz Marka Białeckiego, pracował jeszcze z podkomisarz Adą Rogowską. Przez godzinę zaczęli rozmawiać o swojej pracy. Robert dał jej nawet parę wskazówek dotyczących Daniela Jabłońskiego, za co była mu bardzo wdzięczna. Potem zaczęli rozmawiać już na inne tematy, o wiele bardziej przyjemniejsze, przy których śmiali się do rozpuku. Basia nie mogła uwierzyć w to, że znalazła z młodym Olszakiem tyle wspólnych tematów i że mieli podobne upodobania.
Wkrótce Robert wstał, nie krępując się swoją nagością. Zresztą, nie musiał się niczego wstydzić. Uśmiechnął się szeroko i wyciągnął rękę. Basia patrzyła na niego zaciekawiona, a na jej twarzy pojawił się niesforny uśmiech.
Chodź, czas spełnić twoje wcześniejsze życzenie – powiedział, ujmując jej dłoń, by mogła wstać.
Wciąż trzymając ją za rękę, zaprowadził ich do łazienki. Weszli pod prysznic, a po chwili ciepła woda spływała po ich nagich ciałach. Robert zaczął namiętnie ją całować, dotykając dłońmi jej ciała. Wkrótce Basia przywarła do ściany, czując na plecach zimne kafelki. Nie przejęła się tym w ogóle, skupiając się na pieszczotach, które otrzymywała od mężczyzny.
Chwilę potem Robert zatrzymał się przy jej pośladkach i dźwignął ją do góry, by mógł w nią wejść, przez co westchnęła prosto w jego wargi. Objęła go nogami w pasie, a ręce zarzuciła na jego ramiona. Złączeni w jedność, oboje ruszali biodrami, dając sobie wzajemną rozkosz. Ich pocałunki stały się coraz to bardziej natarczywe, chcąc jak najszybciej dostać to, czego pragnęli obydwoje.
Niebawem krzyknęli rozkosznie, dostając upragniony orgazm. Oddychali głęboko, patrząc sobie w oczy.
Po chwili jej nogi z powrotem znalazły się na kafelkach. Wciąż patrzyli na siebie intensywnie, wsłuchując się w dźwięk kapiącej wody, która głaskała ich nagie ciała. Wzrok Basi stanął na bliźnie. Nie mogąc się powstrzymać, dotknęła dłonią w to miejsce. Spojrzała na Roberta – uniósł lekko kąciki ust, więc zrozumiała, że nie sprawiała mu tym gestem bólu. Pochyliła się i pocałowała ranę, a potem objęła go mocno, chcąc w ten sposób dać mu do zrozumienia, że wiedziała, co stało się w Łodzi. Czuła, jak dłonie mężczyzny głaskały jej włosy.
Tej nocy kochali się jeszcze długo i namiętnie. Zasnęli nad ranem w swoich objęciach całkowicie zaspokojeni.
~*~
Rano Basię obudził zapach kawy. Otworzyła oczy i zobaczyła Roberta nalewającego napój do kubków. Na stole stał również talerz z kanapkami. Kiedy uniosła się do góry, mężczyzna uśmiechnął się w jej stronę. Podszedł do niej i przykucnął obok.
Dzień dobry, piękna – odparł, składając na ustach Basi krótki pocałunek.
Dlaczego mi mówisz cały czas piękna – odparła, spoglądając na niego badawczo. – Mam na imię Basia, zapomniałeś?
Nic nie mogę na to poradzić, skoro jesteś śliczna – uśmiechnął się, wzruszając ramionami. Basia popatrzyła na niego posępnie. – Ale jeśli nie chcesz, to… Zrobiłem dla nas śniadanie i kawę – zmienił szybko temat.
Basia ubrała się i usiadła przy stole. Wzięła do ręki kubek z kawą, uprzednio dolewając sobie mleka, i upiła łyk.
Nie słodzisz? – zapytał zaskoczony. Potrząsnęła głową w odpowiedzi, unosząc kąciki ust do góry. – Ja to nie mogę pić kawy bez cukru – odparł, wkładając do kubka aż trzy kostki.
Robert podsunął jej talerz z kanapkami, bez żadnego zastanawiania się wzięła kromkę chleba. Musiała coś zjeść, by później nie chodzić głodna, zajadając się tylko słonymi paluszkami.
Niebawem usłyszeli dźwięk komórki Roberta. Odebrał połączenie, przez chwilę słuchając rozmówcę z uwagą. Potem podkomisarz oznajmił, że zaraz będzie na komisariacie.
Musisz już iść? – zapytała, kiedy mężczyzna zakończył rozmowę.
Niestety – odparł ze smutkiem. – Znaleźli naszego głównego podejrzanego.
Tego gwałciciela, który obserwował waszą denatkę na dworcu?
Tak – przytaknął i wstał od stołu.
Oby okazało się, że to on – rzekła stanowczo. Nie lubiła gwałcicieli, jak i pedofilów. Najchętniej ucięłaby im przyrodzenia, by nie krzywdzili już niewinnych istot.
Troszkę szkoda, że w tym momencie muszę iść – rzekł, kładąc dłoń na jej policzku. – Tak liczyłem na poranny seks.
Basia uśmiechnęła się, w gruncie rzeczy i ona również na to liczyła.
Czuj się jak u siebie – odparł, podchodząc do drzwi. – Klucze od domu są w misce. – Mężczyzna wskazał na komodę, na której znajdowała się wspomniana wcześniej rzecz. Kiwnęła głową, a chwilę potem Roberta już nie było.
Została sama. Spojrzała na wyświetlacz swojej komórki, żywiąc nadzieję, że za chwilę ktoś zadzwoni z komisariatu. Chciała, by w końcu coś ruszyło miejsca, chociażby w sprawie laptopa Daniela lub bilingów jego rozmów telefonicznych. Ileż można czekać na wyniki?, pomyślała rozgoryczona. Nikt jednak nie dzwonił, więc miała jeszcze czas, żeby posprzątać po śniadaniu. Włączyła radio, które stało na blacie, i nastawiła na stację Radio Katowice. Za niedługo miała być ósma, wiec liczyła na jakieś wiadomości.
Wkrótce piosenka przestała grać, a redaktor zapraszał na poranne wiadomości. Po chwili usłyszała znajome nazwisko, więc podeszła do radia i zgłośniła regulator.
… Siódmego marca został zatrzymany jeden z prokuratorów, Jan Spychała. Donosi się, że dzielił się informacjami z szefem mafii, którego był oskarżycielem. Do czasu wyjaśnienia tej sytuacji sprawę przejął inny prokurator. Jan Spychała uważany był z jednych z najlepszych prokuratorów na Śląsku. A teraz czas…
Basia wyłączyła radio i położyła mokre talerze do suszarki. Wiedziała, że nazwisko Spychała coś jej mówiło i nie przesłyszała się. Miała nadzieję, że to nie był przypadek z nazwiskami i kryło się jakieś powiązanie z tym, że Małgorzata Świątczak podejrzewała niejaką Elżbietę Spychałę. Kim była ta kobieta dla zatrzymanego prokuratora? Żoną? Siostrą? Córką? A może to jednak tylko zbieżność nazwisk? Musiała to jak najszybciej sprawdzić, nie chciała niczego pominąć, skoro znalazła trop.
Kiedy znalazła się na komisariacie, w drodze do biura spotkała sierżanta Szymczyka. Poczuła niesmak, widząc jego twarz. Zorientowała się, że miał na sobie te same ubrania już trzy dni, włosy nadal były w nieładzie, a gdy tylko stanął obok niej, poczuła od niego niemiły zapach. Czy naprawdę był na tyle zapracowanym policjantem, że nie miał czasu nawet na szybki prysznic? – pomyślała krzywo.
Uznała, że czas najwyższy coś z tym zrobić. Chciała udzielić mu kilka wskazówek o higienie osobistej, lecz ten nie dał jej dojść do słowa.
Słuchaj, sprawdziłem tę Elżbietę Spychałę i tak, była wtedy w klubie, gdy ten tancerz został zamordowany.
O, dzięki za informację – orzeźwiła się na chwilę, kiedy to usłyszała. Ale nie zapomniała o tym, co chciała mu przekazać. – Taka mała rada na przyszłość, Szymczyk. Jest takie urządzenie, które nazywa się prysznicem – mocno zaakcentowała ostatnie słowo.  – Korzystaj z niego, by nie straszyć ludzi swoim zapachem. – Uśmiechnęła się sztucznie i wyminęła go szybko, żeby dłużej nie oglądać jego twarzy.
W biurze nie było ani Olszaka, ani Jończyka. Doszła do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli najpierw sprawdzi, czy Elżbieta Spychała rzeczywiście była jakąś rodziną dla pana prokuratora, a dopiero potem zadzwoni do komisarza, gdyby ten nie zjawił się jeszcze na komisariacie. Odpaliła komputer i weszła od razu do bazy danych. Szukała cierpliwie, otwierając każdą zakładkę.
Po chwili trafiła w dziesiątkę. Wszystko wskazywało na to, że kobieta była żoną Jana Spychały. Basia zamyśliła się na chwilę, szukając jakiegoś powiązania z Danielem Jabłońskim.
Żona prokuratora chodziła do nocnego klubu ze striptizem i prawdopodobnie miała romans z tancerzem, a jej mąż sprzedawał akta mafii, których rzekomo chciał zamknąć. Więc jaką odgrywał tutaj rolę w tym wszystkim Daniel? Motyw zdrady musiał odpaść, bo Jan Spychała siedział w wiezieniu, gdy zabito Jabłońskiego. Wszystkie nitki prowadziły do mafii, tylko co by tancerz miał wspólnego z gangsterami? Przecież nigdy nie był notowany. Musiała jednak wziąć pod uwagę fakt, że Daniel obawiał się śmierci, a cios w serce był bezbłędny, zatem osoba z mafii wchodziła tutaj w grę.
W coś ty się wpakował, Danielu Jabłoński? – wypowiedziała słowa na głos, starając się jeszcze coś wymyśleć, znaleźć jakiś nowy trop.
Po chwili w biurze zjawił się Andrzej. Zauważyła, że tryskał radością.
Słuchaj, Basiu, chyba znalazłem powiązanie z tą Elżbietą Spychałą.
Masz na myśli tego zatrzymanego prokuratora? – rzekła, nie kryjąc przy tym uśmiechu.
A więc wiesz – uśmiechnął się, a Basia przytaknęła.
Więc pewnie sprawdziłaś już, czy istnieje pokrewieństwo?
Tak, sprawdziłam i okazuje się, że Elżbieta była jego żoną.
Nie podoba mi się to – oznajmił, podchodząc od razu do tablicy. Napisał nazwiska małżonków, dając koło nich znak zapytania. – Co Daniel miał z tym wszystkim wspólnego?
Basia powiedziała Olszakowi o swoich przypuszczeniach, że prawdopodobnie ich ofiara wplątała się w porachunki mafioskie. Andrzej przyznał jej rację. Postanowili odwiedzić Elżbietę Spychałę, jak tylko zjawi się Tomek.
Piętnaście minut później do biura wszedł Jończyk, mówiąc, że ma bilingi z telefonu Jabłońskiego. Basia ucieszyła się, że w końcu coś ruszyło z miejsca.
Bilingi wskazują, że dwa dni przed śmiercią Daniel wykonał połączenie do Filipa Sobczyka, trwał on niecałe pięć minut. Wcześniej wysłał wiadomość na nieznany numer, telefon był na kartę, więc nie znajdziemy właściciela. Potem ten nieznajomy numer odpowiedział. Łukaszowi udało się odzyskać wiadomości i są naprawdę ciekawe.
Tomek podał dokument Olszakowi.
Umawialiśmy się, że zapłacisz mi za zdjęcia dziesięć tysięcy, a nie cztery. Chcę resztę, bo inaczej wszystko powiem policji – przeczytał wiadomość Daniela do nieznajomego. Komisarz spojrzał na chwilę na podwładnych, a potem przeczytał odpowiedź: – Chyba nie wiesz z kim zadarłeś. Ciesz się tymi czterema tysiącami póki możesz.
Kiedy wysłano wiadomość, numer przestał być aktywny.
Zdziwiłbym się, gdyby nadal działał – powiedział Andrzej. – Trzeba porozmawiać z Sobczykiem. Rozmawiał z nim tuż po wysłaniu tych sms-ów. Może on będzie wiedział, o jakie zdjęcia tutaj chodzi.
Olszak zadzwonił do Szymczyka, by sprowadził barmana na komendę i żeby świadek czekał na nich w biurze, nie w pokoju przesłuchań. Potem w trójkę postanowili odwiedzić panią Elżbietę Spychałę.

___

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy