28 grudnia 2017

Ślady Tajemnic: SPRAWA II: Rozdział 13

22 marca 2015r., niedziela
Basię obudził budzik o dziesiątej. Przeciągła się jak kotka, gdyż zazwyczaj o tej porze była na komisariacie. A teraz, żadnego telefonu wyrywającego ją ze snu o jakiejś nieprzyzwoicie wczesnej lub późnej porze. Żadnego pośpiechu przy braniu prysznica, ubieraniu się i docieraniu do biura czy też miejsca zbrodni. Mogła leżeć w łóżku do której chciała!
– Siostra, wstawaj! – usłyszała nagle radosny głos Krystiana.
Przynajmniej tak mi się wydawało, pomyślała ponuro podkomisarz.
– Wstawaj, szkoda dnia! – upierał się, szarpiąc za kołdrę.
Basia uśmiechnęła się cwanie i złapała za drugi koniec, żeby z powrotem naciągnąć na siebie materiał. Krystian jednak nie dawał za wygraną – jednym, zwinnym ruchem całkowicie pozbył się pościeli, którą zwinął w kłębek.
– Kris, daj mi jeszcze chwilę poleżeć – rzekła smętnie, poprawiając sobie jaśka i nie przejmując się, że brat zabrał jej kołdrę. – Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak długo leżałam.
Kątem oka dostrzegła brata kładącego się obok niej – niespokojnie rozglądał się na boki, jakby bał się, że ktoś ich podsłucha.
Pomimo iż była zła na Darka, Basia postanowiła zostać u niego na noc  – ze względu na ich matkę – więc spała razem z Krystianem na kanapie w salonie, który połączony był z kuchnią; spojrzała w tamtym kierunku i zobaczyła, jak Małgorzata pomagała Sarze w sporządzeniu śniadania. Darek siedział przy stole, popijając kawę i czytając poranną gazetę. Florczak zadziwił fakt, że dźwięk garnków i talerzy nie zdołał jej obudzić. Musiała być naprawdę zmęczona.
– Basiu, pomyślałem, że po śniadaniu możemy pójść pobiegać – odezwał się cicho Krystian. – Moglibyśmy obmyślić plan, jak powiedzieć mamie o mnie, nie narażając się na obecność reszty rodziny.
Florczak zdawała sobie sprawę, że poprzez słowa reszty rodziny, Kris miał na myśli tylko i wyłącznie Darka. Była tak wściekła na najstarszego brata, że z ledwością powstrzymywała się na weselu, aby powiedzieć mu to i owo. Oczywiście, dała się parę razy namówić na taniec z nim, a on od razu wyczuł jej złe samopoczucie. Pytał ją, czy coś się stało, ale ona wymigała się od odpowiedzi, mówiąc, że wszystko w porządku. Niemniej jednak domyślała się, że Darek i tak jej nie uwierzył.
– W porządku, Kris.
– Basiu, Krystianie, chodźcie jeść – zawołała z kuchni Małgorzata.
Do nozdrzy podkomisarz dotarł zapach smażonej kiełbasy z cebulką, więc pośpiesznie wstała z kanapy i usiadła razem z bratem przy stole.
~*~
Niedzielny poranek okazał się słoneczny. Idealny dzień, aby pobiegać, więc Basia wskoczyła w adidasy, biały T-shirt i czarne legginsy, które pożyczyła od Sary – na szczęście nosiły ten sam rozmiar ubrań oraz butów. Przed rozpoczęciem joggingu zrobiła parę rozciągających ćwiczeń, jednocześnie ciesząc się piękną pogodą. Uwielbiała, kiedy promienie słońca muskały jej twarz.
Po chwili do ćwiczeń dołączył Krystian, ubrany w szary dres i czarne sportowe buty.
– I jak sytuacja w domu? – spytała Basia, robiąc skłon do przodu.
– Powiedziałem Sarze, że chciałbym porozmawiać z mamą o mnie na osobności. Zrozumiała sytuację, więc namówi Darka i Kubę na rodzinną przejażdżkę. Ma mi napisać wiadomość, kiedy pojadą.
– Czyli mamy biegać do czasu, aż nasz braciszek z rodzinką wyjdzie z domu – powiedziała z krzywym uśmiechem. – Zanotowane.
– Zauważyłem, że cały czas boczysz się na Darka – powiedział zmartwiony Krystian. – Może dałabyś spokój, co? Powiedziałem ci, że porozmawiam z nim na mój temat w odpowiednim momencie. On musi dostrzec dokładniej pewne sprawy. Nietolerancja wywodzi się z ignorancji, a wiesz mi, że nasz braciszek nie dopuści do tego, aby nasze relacje całkowicie się popsuły. Ja już o to zadbam.
– Cieszę się, że masz swój plan na odbudowanie waszej braterskiej więzi, ale… tu nie chodzi jedynie o ciebie. Okłamał mnie, Kris – oznajmiła ze smutkiem, na chwilę przestając ćwiczyć. Poprawiła swoje brązowe włosy, które mocniej ścisnęła gumką. – Choćby nie wiem, co się działo, obiecaliśmy sobie po śmierci ojca, że nie będziemy się okłamywać. Że będziemy się wzajemnie wspierać i pomagać sobie w najtrudniejszych momentach. Prawda?
Krystian kiwnął głową ze zrozumieniem.
– Darek złamał naszą przysięgę – ciągnęła dalej Basia. – I jeśli tego nie dostrzeże, będę się na niego złościć do czasu, aż nie przeprosi.
Po chwili Florczak usłyszała niewielki hałas. Dostrzegła, jak kobieta z sąsiedztwa pochyla się, aby zebrać z ulicy produkty, które wyleciały jej z reklamówek.
Basia i Krystian wybiegli na ulicę i bez słów zaczęli pomagać kobiecie wkładać zakupy z powrotem do reklamówek.
– Och, dziękuję – rzekła radośnie sąsiadka. – To bardzo miłe z waszej strony.
– Może zaniesiemy je do domu? – zasugerował Krystian, kiedy już zdołali zapanować nad małym kryzysem zakupowym.
– Nie trzeba, poradzę sobie – odparła kobieta, zakładając jasne kosmyki włosów za uszy, po czym wzięła reklamówki w dłonie. – Nigdy was tutaj nie widziałam. Jesteście nowi w sąsiedztwie?  – zapytała zaintrygowana.
– Nie! Nie mieszkamy tutaj – zaprzeczyła szybko Basia. – Nasz brat mieszka naprzeciwko.
– Ach, jesteście od Florczaków! Mój mąż zarządza firmą, sama nie daję rady prowadzić domu, więc Kuba pomaga mi czasem w ogrodzie. A to skosi trawnik, a to podleje moje kwiaty. Przemiły chłopak! – wychwalała syna Darka. – Ach, co za moje maniery! Jestem Zofia Mikulska – przedstawiła się.
– Jestem Krystian, a to moja siostra Basia.
– Miło was poznać – uśmiechnęła się, po czym spojrzała na zegarek na lewej ręce. – Och, dochodzi już dziesiąta! Muszę powoli szykować obiad. Jestem trochę podenerwowana, bo dzisiaj świętujemy z mężem trzydziestą drugą rocznicę ślubu.
– Gratulujemy! – zawołali wesoło.
Basia spoglądała z uśmiechem na panią Mikulską – sprawiała wrażenie uroczej, ale i także bardzo rozgadanej kobiety. Domyślała się, że przez częstą nieobecność męża w domu, brakuje jej towarzystwa do rozmów.
Z trudem pożegnali się z sąsiadką Darka. Potem mknęli ulicą Saską, omijając domy mieszkalne, po czym dotarli do lasu.
Krystian przyspieszył, dając znak, że chciał się pościgać. Zboczył ze ścieżki i omijał zwinnie drzewa, oddalając się od siostry. Pani podkomisarz nie dała za wygraną i zaczęła gonić brata, nie mając zamiaru dać się podejść. Biegła co sił, doganiając go, po czym rzuciła się na Krystiana, który runął na brudną ziemię pełną gałęzi. Ona poleciała razem z nim.
– Och, siostra, jesteś niepokonana – rzekł wesoło Kris, oddychając głęboko ze zmęczenia. Przekręcił się na plecy i rozłożył ręce obok swojej głowy, nie przejmując się brudnym dresem oraz poharatanymi dłońmi.
– Jeszcze tego nie wiesz? – Basia zaśmiała się cwanie i również położyła się na plecach. Ręce dała na brzuch, a jej stopy dotykały ziemi. – Pamiętam, jak kiedyś ty i Darek chowaliście się za drzewami, żeby mnie przestraszyć.
– Ach, tak – zaśmiał się. – Nie sądziliśmy jednak, że będziesz bystrzejsza od nas i sama nas wykiwasz.
Przez chwilę śmiali się głośno, spoglądając beztrosko w niebo. Milczeli, patrząc, jak drzewa kołysały się pod wpływem lekkiego wiatru, a parę ptaków krążyło wokoło. Promienie słoneczne chwilami przedzierały się przez liście.
– Pamiętasz o obietnicy, jaką mi złożyłeś? – spytała po chwili Basia. – Powiedziałeś, że umówisz się z Filipem.
Krystian przekręcił głowę, aby spojrzeć na siostrę.
  Nie odpuścisz, co?
– Nie mam zamiaru.
– Dlaczego tak ci zależy, abym umówił się z tym barmanem? – Podniósł się, opierając się łokciami o ziemię. – A poza tym, nie wiem, czy jestem gotowy znów randkować, odkąd… – urwał, na chwilę zamykając oczy. Przykre wspomnienia powracały.
– Przeszłości nie zmienisz, Kris – rzekła Basia, spoglądając na brata uważnie. – A Marek na pewno by chciał, abyś żył dalej. Nie zatrzymywał się.
– Sam nie wiem – rzekł zmieszany, wstając i otrzepując się z ziemi.
– To przynajmniej zabierz go na kawę. – Również wstała, cały czas badawczo patrząc na Krystiana, który na jej słowa wywrócił oczami. – No co? To przecież nic wielkiego! Zwykła kawa, a nie kolacja ze świecami!
– W porządku, zadzwonię – poddał się, po czym wyciągał komórkę z czarnego pokrowca, który miał przypięty w pasie. – Podaj mi do niego numer.
Zadowolona Basia podyktowała mu numer Filipa.
Krystian przyłożył urządzenie do ucha. Po chwili przywitał się z Sobczykiem, przedstawił się, po czym od razu przeszedł do rzeczy i zaproponował Filipowi spotkanie przy kawie. Umówili się na piątek.
– Załatwione – rzekł z uśmiechem, rozłączając się.
– Widzisz, nie było to aż takie strasznie.
Krystian westchnął bezradny. Chciał schować komórkę z powrotem do pokrowca, ale otrzymał wiadomość od Sary, że wyjeżdża z Darkiem i Kubą na rodzinną wycieczkę.
~*~
Zastali Małgorzatę w kuchni. Wstawiała garnek z ziemniakami na gaz, gdy zauważyła obecność swoich dzieci w domu.
– Och, jak dobrze, że jesteście. Pomożecie mi kotletami, a ja w tym czasie zajmę się mizerią.
Basia zauważyła na blacie deskę, na której leżało sześć plastrów schabu.
– Mamo, możemy chwilę porozmawiać? – zapytał poważnie Krystian. – Oczywiście, później pomożemy ci z obiadem.
Małgorzata spojrzała na syna uważnie, kiwnęła głową, po czym wszyscy usiedli przy stole. Basia zauważyła, jak Krystianowi drżały dłonie i, aby je uspokoić, zaczął wyginać palce.
– O co chodzi, synu? – zapytała po chwili pani Florczak.
Krystian westchnął głęboko, przełknął głośno ślinę i niepewnie spojrzał na Basię. Ona posłała mu pocieszające spojrzenie, a potem dała mu znak, aby w końcu chwycił byka za rogi i powiedział, co leżało mu na sercu.
– Mamo, od lat próbuję wyznać ci coś ważnego, ale za każdym, nie wiem dlaczego, powstrzymuję się – oznajmił, patrząc na matkę uważnie. – Odkładałem rozmowę na później, ponieważ bałem się, że jeżeli ci to wyznam, znienawidzisz mnie. A ja nie chcę cię stracić…
– Kochanie, powiedz mi po prostu, o co chodzi – powiedziała spokojnie Małgorzata, patrząc na syna pokrzepiająco.
– Mamo, ja… ja jestem… – urwał, aby wziąć parę głębokich oddechów, po czym w końcu wyznał: – Jestem gejem, mamo.
Na chwilę w kuchni zapadła cisza. Słychać było jedynie kuchenkę, na której gotowały się ziemniaki.
– Wiem, synku – oświadczyła pani Florczak, przerywając niezręczne milczenie. Pomasowała lewe ramię Krystiana, aby dodać mu otuchy. – I cieszę się, że w końcu mi to powiedziałeś. A teraz do roboty, dzieci! – rzekła, wstając od stołu. – Kotlety same się nie ubiją, a ziemniaki już prawie dochodzą.
Krystian spojrzał na rodzicielkę oniemiały. Właśnie wyznał swój sekret, martwiąc się, że utraci matkę, a ona zachowywała się tak, jakby powiedział coś błahego.
– Mamo, przed chwilą ci się zwierzyłem, że jestem gejem, a ty klepiesz mnie po ramieniu i poganiasz do kotletów?! Wiesz, jak mi było trudno ci to wyznać!?
– A co ci mogę jeszcze powiedzieć, kochanie? – rzekła wesoło, podając jednocześnie synowi tłuczek. – Kocham cię, Krystian, i zawsze będę, bo jesteś moim dzieckiem. Mam cię porzucić, bo jesteś gejem? Rodzic, który tak robi, postępuje bardzo źle.
– Czyli… naprawdę mnie akceptujesz?
– Tak, nie podlega to żadnej dyskusji, synku.
Przez chwilę Krystian trwał w bezruchu, wpatrując się w rodzicielkę badawczo. Po chwili objął ją mocno, cały czas trzymając w prawej dłoni tłuczek do mięsa – matka masowała go po plecach, szepcząc mu słowa otuchy. Po jego policzkach popłynęły łzy – ulga, jaką poczuł na sercu, była nie do opisania.
___ 
I oto kolejny sielankowy rozdział Śladów Tajemnic. Nie byłby go, gdyby nie Wy, bo wcześniej  wspominaliście, że zabrakło Wam wyznania Krystiana przed matką. Mam nadzieję, że choć trochę zaspokoiłam Waszą ciekawość. Mojej becie się podobało :)
Nie wiem, kiedy pojawi się następny rozdział. Przede mną zaliczenia i egzaminy, więc możliwe, że dopiero pod koniec lutego/początek marca. Nie chcę, abyście się zniechęcali, ale mnie zrozumieli. Na tygodniu pracuję, co drugi weekend zjazd, więc muszę znaleźć czas, aby to uporządkować.
Co do Waszych rozdziałów. Może i nie zostawiłam jeszcze u Was komentarzy, ale w drodze do i z pracy czytam je na telefonie. Z racji, że przede mną dużo spraw związanych ze studiami, skomentuje Wasze rozdziały dopiero w nowym roku.
Rozdział z dedykacją dla J.Majkowskiej... mam nadzieję, że wiesz dlaczego ;) 

Obserwatorzy