13 października 2017

W pogoni za marzeniem: 06. Bal

Dzień przed balem James chciał sprawić Amelii niespodziankę. Wysłał do niej krótką wiadomość, aby zjawiła się o dziewiątej wieczorem obok sali, w której trzymane były dekoracje na ten wyjątkowy wieczór.
Potter nie spodziewał się, że kiedykolwiek dogada się ze Ślizgonką. Myślał, że czuwał nad nim fatum – nie podobała mu się kara, na jaką musiał trafić. Teraz, cóż… zmienił zdanie. Pomoc w przygotowaniach na bal stała się przyjemnością.
A od czasu, kiedy Bletchley zakupiła sukienkę na bal, zaczął o niej dużo rozmyślać. Czuł dziwne uczucie w okolicach żołądka, zastanawiając się, dlaczego Amelia tak na niego wpływała. Dlaczego widział ją przed oczami, kiedy zasypiał i budził się następnego dnia? Dlaczego zjawiała się w jego umyśle, kiedy jadł, brał prysznic czy był na zajęciach?
Doszedł do jednego konkretnego wniosku. Zakochał się.
Gdy Amelia zjawiła się na miejscu, uśmiechnęła się w stronę Jamesa, lekko pochylając głowę w lewą stronę. Potter przełknął głośno ślinę, widząc jej rumiane policzki oraz lśniące, złote włosy, które kołysały się, kiedy do niego podchodziła.
– Cześć, Jim – przywitała się. – Co jest takiego pilnego, że umawiasz się ze mną tutaj o dziewiątej wieczorem? Za godzinę jest cisza nocna!
– Wiem, ale to zajmie tylko chwilę, mam dla ciebie niespodziankę. Zamknij oczy poprosił ją.
– Co?
– Po prostu to zrób.
Amelia westchnęła, po czym spełniła prośbę chłopaka.
James wziął ją za rękę i ostrożnie poprowadził do klasy.
– Tylko nie podglądaj – rzekł ostrzegawczo, no co Bletchley uśmiechnęła się pogodnie. – Jeszcze kilka kroków… Okej, możesz otworzyć oczy.
Ślizgonka posłuchała Gryfona, po czym oniemiała, kiedy zobaczyła przed sobą niebieską fontannę, składającą się z trzech warstw, a woda mieniła się różnorodnymi kolorami i świeciła jasnymi brylancikami.
– Jim, ona jest… niesamowita – powiedziała zachwycona Amelia, wyciągając prawą rękę i przejechała nią kilka razy pod wodą. – Sam to zrobiłeś?
– Tak, dzisiaj w nocy – rzekł z uśmiechem James. – Chciałem ci się jakoś wynagrodzić za te wcześniejsze dni, w którym zachowywałem się jak idiota.
– Dziękuję, James, fontanna będzie idealnie pasować do gwieździstego balu.
– Amelio – rzekł Potter, spoglądając w jej duże miodowe oczy, po czym wziął Ślizgonkę za rękę.
Bletchley spojrzała na Gryfona uważnie. Potterowi zdawało się, że dziewczyna lekko zadrżała pod wpływem jego dotyku.
– Wiem, że do szczególnego wydarzenia został tylko jeden dzień, ale zapytam. Pójdziesz ze mną na bal, Amy?
– Tak – odparła wesoło Blatchey, biorąc Jamesa w objęcia.
~*~
W dniu balu Amelia musiała wszystkiego dopilnować, więc niektórzy uczniowie pomogli jej z udekorowaniem Wielkiej Sali.
Na zaczarowanym nieboskłonie pojawiły się gwiazdy, który lewitowały wokoło, a pomieszczenie ozdobiono błękitnymi kwiatami. Obok ścian znajdowały się okrągłe stoliki z białymi obrusami, które przy końcach mieniły się kobaltowymi gwiazdami, a przy nich stało sześć krzeseł, ozdobione również kwiatami w odcieniach nieba. Na samym środku znajdował się parkiet, a także zrobiona przez Jamesa fontanna. Tuż obok znajdował się didżej oraz podłużny stół, ozdobiony błękitnym obrusem, a na nim stała duża misa z pączem i wiele jedzenia. Było idealnie.
Gdy na zegarach wybiła ósma wieczór, uczniowie od czwartej klasy pojawiali się w Wielkiej Sali, z wielkim podziwem spoglądając na wystrój pomieszczenia. Pierwsza piosenka zaczęła grać z adaptera, więc niektórzy od razu weszli na parkiet i poddali się w rytm muzyki.
Amelia uśmiechnęła się, widząc, że wszystko idzie po jej myśli. Zastanawiała się jednak, gdzie był James. Kiedy przystroili Wielką Salę, każdy poszedł się przebrać w wieczorowe stroje. Minęła godzina, a Gryfon wciąż się nie pojawił w sali.
Czyżby zmienił zdanie i nie miał zamiaru zjawiać się na balu?
Ślizgonkę przerażała ta myśl, bo wskazywałoby na to, że dała się ponieść wielkim wyobrażeniom, że zdołałaby zaprzyjaźnić się z Gryfonem. A ostatnio dotarło do niej, że zaczęło jej na Potterze zależeć. Przerodziło się w coś głębokiego, więc ucieszyła się, kiedy James zaprosił ją na bal.
Wkrótce jednak zauważyła pośród tłumu Jamesa ubranego w czarny smoking oraz muszkę. Odetchnęła z ulgą, gdy Gryfon uśmiechnął się szeroko, pokazując jej swoje śnieżnobiałe zęby, na co Ślizgonka pokręciła bezradnie głową.
Po chwili oboje stanęli w świetle jednej z gwiazd, która lewitowała tuż nad ich głowami.
– Świetnie wyglądasz, Jim – powiedziała radośnie Amelia. – Mimo iż uważasz, że fraki są drętwe.
– Cóż, chciałem zobaczyć, jak się w nim prezentuję… – odparł James, gładząc dłońmi smoking – i muszę przyznać, że wyglądam świetnie. – Potter zaśmiał się, na co Bletchley odwzajemniła gest. – Przepraszam, że musiałaś na mnie tak długo czekać, ale przed rozpoczęciem balu musiałem po kryjomu udać się do Miodowego Królestwa, aby kupić ci to…
James wyciągnął za pazuchy fraka naszyjnik z cukierków. Amelia zaśmiała się, nie dowierzając, że chłopak pamiętał, jak mówiła sprzedawczyni, że stać będzie ją jedynie na taki właśnie naszyjnik. Potter zbliżył się i przecisnął słodką biżuterię przez jej głowę. Amelia ogarnęła jasne włosy, po czym dotknęła dłońmi podarunku, kiedy znalazł się na jej szyi.
Niebawem z adaptera zaczęła grać powolna melodia. Lewitujące gwiazdy lekko przygasły i nadały pomieszczeniu przyjemnej atmosfery.
– Amy, zatańczysz ze mną? – zapytał James, wyciągając w jej stronę dłoń.
– Z przyjemnością.
Ślizgonka dała się poprowadzić Gryfonowi na parkiet, po czym zawiesiła ręce na ramionach chłopaka, a ona poczuła, jak dłonie Jamesa obejmowały ją w pasie. Kręcili się powoli w kółko, patrząc sobie w oczy. Bletchley miała wrażenie, że na chwilę świat zwolnił, kiedy wpatrywała się w orzechowe tęczówki Pottera.
Niebawem James pochylił się i musnął delikatnie wargi Amelii. Spojrzeli na siebie, uśmiechając się do siebie, po czym Gryfon ponownie ją pocałował, lecz tym razem przywarł do niej mocno, całując z wielką pasją. Ślizgonka czuła, jak w jej żołądku latały małe motyle. Liczyli się tylko oni, świat wokół nich stał się czarno-biały.
To prawda, że jedna magiczna noc mogła wszystkich do siebie zbliżyć. Ale tutaj chodziło o coś więcej, bo… kiedy bal się skończy, zacznie się prawdziwe życie.
___

Mam nadzieję, że się Wam podobała krótka historia o Jamesie i Amelii.

A już za niedługo pojawi się kolejny rozdział Śladów Tajemnic. Liczę, że Ci, którzy czytają opowiadanie, ucieszą się :)

Obserwatorzy