22 maja 2017

Potterowskie: Propozycja

lipiec, 2000
Wiadomość, że Pansy Parkinson opuszczała kraj bardzo Dracona zaskoczyło. Nie spodziewał się, że dziewczyna zdobędzie się na tak odważny krok i sprzeciwi się woli ojca, który chciał wydać ją za mąż. Z początku myślał, że on nim zostanie, ale odetchnął z ulgą, gdy dowiedział się, że miał to być ktoś inny. Nie przeczył, Pansy była piękna, przez co raniła serca mężczyzn swoimi wdziękami – sam raz wpadł w wir zauroczenia – niemniej jednak czarownica nie nadawała się na żonę. Nie przepadała za dziećmi, a w rodzinach arystokratycznych było ważne, aby wydać na świat kolejnego potomka. Z pewnością to zadecydowało, że kobieta postanowiła wyjechać z kraju i zamieszkać w Chorwacji.
A z racji, że wyjeżdżała, postanowiła zorganizować w swojej posiadłości pożegnalne przyjęcie. Draco podziwiał Pansy, że odważyła się zrobić imprezę, skoro rodzice czarownicy nie pochwalali jej decyzji. Aczkolwiek mogło tak być, że pan Parkinson nie był aż tak uparty, by zatrzymywać córkę – nie każdy to Lucjusz Malfoy. Niestety, Draco nie miał wyjścia i musiał poślubić czarownicę czystej krwi. Ojciec powiedział mu wyraźnie, że jeżeli tego nie zrobi, wydziedziczy go, a tego na pewno by nie zniósł.
Musimy odzyskać honor rodziny, powtarzał na okrągło senior Malfoy.
Ciekawe, kto ten honor splamił, ojczulku, zadrwił ze słów rodziciela młody Malfoy, ale tylko w myślach. Muszę teraz naprawić to, co zepsułeś. Brawo!
Draco miał szczęście, że przez przypadek dowiedział się, kim będzie jego wybranka. Rodzice do tej pory nie wiedzieli, że ich podsłuchał. W obecnej chwili posiadał przewagę i mógł teraz zaprosić swoją przyszłą żonę na randkę, żeby ją bliżej poznać. Wolał poznać charakter kobiety, która miała dzielić z nim łoże i majątek oraz zostać matką ich przyszłego dziecka. Przezorny zawsze ubezpieczony, jak mawiają mugole, uśmiechnął się cwanie Draco.
Astoria Greengrass – to ona miała zostać jego żoną. Malfoy dziękował Merlinowi, że właśnie ta czarownica była mu wyznaczona. Pamiętał dzień, w którym po raz pierwszy ją ujrzał i pocałował. Usłyszawszy jej imię z ust rodziców, od razu w jego umyśle pojawiły się wspomnienia związane z dziewczyną. Nie powstrzymał się nawet od lekkiego uśmiechu i myśli o tym, jak czasem życie mogło nas zaskoczyć.
Gdy dowiedział się od Pansy, że Astoria miała być na jej przyjęciu pożegnalnym, nie zawahał się przed niczym i przyjął zaproszenie Parkinson. Nie chciał stracić okazji porozmawiania z Greengrass. Pragnął zobaczyć dziewczynę, ostatnio widział ją pod koniec szóstego roku. W czasie, kiedy pozwolił sobie na odrobinę szaleństwa i pewnego wieczora pocałował Astorię na szkolnym korytarzu. Do tej pory nie zapomniał jej ciepłych warg oraz widok dużych orzechowych oczu. Draco chciał nawet zaproponować jej randkę, ale dziewczyna była w związku z Adrianem Puceyem – i nie nanosiło się, aby mieli zerwać.
Do Dracona doszły słuchy, że po wojnie nadal się spotykali, ale gdy rodzice Paceya wyznaczyli mu żonę, para musiała ze sobą zerwać.
Kiedy zjawił się w salonie Parkinson, oniemiał, widząc tak elegancką imprezę. Posiadłość przystrojona była czerwonymi różami oraz niebieskimi wrzosami. Jeden podłużny stół stał pod ścianą, ozdobiony białym obrusem. Na nim znajdowało się wykwintne jedzenie oraz kieliszki z trunkami, które samoistnie się zapełniały. Zamiast adaptera zauważył w lewym kącie sali prawdziwy kwartet smyczkowy – pogrywali nostalgiczne melodie. Draco uświadomił sobie, że jeżeli natychmiast nie weźmie do ręki Ognistej Whisky, za parę minut zaśnie na tym przyjęciu.
Po pomieszczeniu chodziło paru znajomych ze szkoły, jak i również ludzi, których widział dopiero po razu pierwszy na oczy – albo mu się tylko tak wydawało i może mijał się z niektórymi na szkolnych korytarzach. Goście mieli na sobie eleganckie ubrania, a zapachy perfum mieszały się w powietrzu. Nie daj na Merlina zapalić tutaj zapałkę! Draco cieszył się, że postanowił założyć na siebie czarny garnitur i koszulę, bo gdyby ubrał zwyczajne mugolskie dżinsy, zrobiłby z siebie pośmiewisko. Chociaż… i tak pozbawiono go dawno malfoyowskiej dumy. Stracił godność, gdy Lucjusz postanowił wszystko spieprzyć!
Po prawej stronie znajdowała się góra prezentów dla Pansy, dlatego Draco podszedł w tamtym kierunku, by położyć na sam szczyt piramidy czarną małą torebkę. Zauważył, że wiele paczek było dużych, ale Malfoy się tym nie przejmował. Nigdy nie był dobry w kupowaniu prezentów; pomyślał jedynie o perfumach i zamierzał trzymać się swojego planu w ich zakupie. Jako że przez pewien czas spotykał się z Parkinson wiedział, że jego dar zadowoli dziewczynę, bo szalała za pięknymi zapachami.
– Och, Draco, zjawiłeś się – usłyszał za sobą radosny głos Pansy.
Malfoy odwrócił się w jej stronę. Oniemiał, gdy zobaczył dziewczynę w obcisłej ciemnozielonej sukience, która sięgała jej do ud oraz była bez ramiączek. Dekolt zasłaniał piękny elegancki naszyjnik z diamentów. Czarne włosy upięła w mocnego kucyka na czubku głowy i sięgały aż do pasa. Musiała je przedłużyć czy coś, bo ostatnio widział ją w krótkich, dosięgały ledwo ramion. Draco musiał przyznać, że w kwestii eksponowania swoim seksapilem pozostał do dnia dzisiejszego – aż przeszły go ciarki po plecach, ponieważ widział ją już nago i wiedział, do czego była zdolna.
– Myślałam, że zmienisz zdanie – uśmiechnęła się do niego pogodnie.
– Miałby przegapić okazję zobaczenia cię po raz ostatni – zaśmiał się Draco, wyginając usta w krzywym uśmieszku.
– Och, będzie mi tęskno za twoimi drwinami, Malfoy.
– Wzajemnie.
Draco odważył się i objął swoją byłą partnerkę w pasie, po czym złożył na jej prawym rumianym policzku krótki pocałunek.
– Dziękuję za prezent – uśmiechnęła się Pansy. – Muszę już iść, czekają na mnie kolejni goście, więc… baw się dobrze na przyjęciu, Draco. Ach, i jeszcze jedno – dodała, zatrzymując się jeszcze na chwilę. – Astoria jest w ogrodzie i żegna się ze swoją przyjaciółką Sonią. Podobno Han też ucieka od małżeństwa i jedzie do Szwajcarii uczuć się dalej eliksirów.
Pansy zostawiła go samego przy piramidzie podarunków. Draco westchnął ociężale i wziął ze stołu dla siebie szklankę z Ognistą Whisky oraz kieliszek z białym winem dla Astorii. Miał nadzieję, że lubiła ten trunek.
Drzwi na zewnątrz znajdowały się po lewej stronie, więc minął grający kwartet smyczkowy, po czym znalazł się zewnątrz. Taras oraz niektóre drzewa oświetlone były białymi lampkami, a z białej trzypoziomowej fontanny z wizerunkiem anioła leciała woda, która mieniła się różnorodnymi kolorami. Draco rozglądał się w około, szukając Astorii w tłumie gości, którzy podziwiali uroki ogrodów oraz po prostu wyszli zapalić.
I nagle ją zobaczył.
Astoria stała niedaleko fontanny, a na jej twarzy Draco zauważył smutek. Przypomniał sobie, że żegnała się ze Sonią, więc zapewne trudno było jej uwierzyć, że nie zobaczy swojej przyjaciółki w najbliższym czasie. Malfoya ścisnęło serce, gdy zobaczył dziewczynę w zwiewnej niebieskiej sukience na cienkich ramiączkach. Jej brązowe kręcone włosy kaskadą padały na jej nagie ramiona, a pełne usta pomalowane zostały czerwoną szminką. Patrzył na Greengrass z wielkim zachwytem, bo musiał przyznać, że wyrosła ona na bardzo piękną kobietę.
Draco śmiałym krokiem podszedł do Astorii.
– Masz ochotę na białe wino?
Greengrass lekko drgnęła, kiedy usłyszała jego głos. Patrzyła na Dracona zdezorientowana, gdy ten posunął jej kieliszek z trunkiem.
– Chyba że wolisz czerwone? – zapytał, kiedy Astoria wciąż patrzyła na niego oniemiała, nie biorąc szkła do ręki.
– Nie, lubię białe wino – odezwała się Greengrass, przyjmując trunek. – Dziękuję.
Draco uśmiechnął się do kobiety, jednocześnie ciesząc się, że trafił z dobrym wyborem alkoholowego napoju. Jednak znał się trochę na kobietach.
– Może usiądziemy i porozmawiamy? – zaproponował Malfoy, wskazując na małą drewnianą ławkę.
– Skąd taki nagły przypływ zainteresowania moją osobą, Malfoy – odezwała się Astoria, kiedy oboje usiedli. Draco zauważył, że kobieta usadowiła się na końcu ławki, jak najdalej od niego. – Zazwyczaj ze mną nie rozmawiasz.
– Nie udawaj, że nie pamiętasz naszego pocałunku, gdy byłaś w piątej klasie – rzekł z uśmiechem Malfoy. Greengrass spojrzała na niego zaskoczona. – Co? Myślałaś, że go nie pamiętam? Mówiłem ci, że nigdy nie zapomnę naszego pocałunku. Nawet przeszło mi przez myśl, aby zaprosić cię na randkę następnego dnia, ale… nie odważyłem się.
– Dlaczego? – W głosie Astorii wyczuł zaciekawienie.
– Miałem bardzo niebezpieczne zadanie do wykonania, więc nie chciałem cię do tego mieszać, a poza tym… spotykałaś się z Adrianem.
– Och… – wyjąkała, rumieniąc się.
– Teraz możemy to zmienić, skoro już z nim nie jesteś – odparł Draco, upijając łyk Ognistej Whisky.
– Nie interesuje się przelotnymi romansami, więc wybacz, ale odmawiam, bo za nie długo…
– … bo za nie długo wyjdziesz za mąż, tak wiem – dokończył za nią zdanie, uśmiechając się do niej szeroko. – Tak się składa, kochana, że to ja zostanę twoim mężem.
Greengrass spojrzała na Malfoya zaskoczona.
– Nie mówisz w tej chwili poważnie, prawda?
– Dlaczego miałbym kłamać? – spytał Draco, na co ona lekko prychnęła. Malfoy westchnął głęboko, po czym kontynuował: – Nie czas temu podsłuchałem rozmowę moich rodziców na temat mojego ślubu i dowiedziałem się, że będziesz moją żoną.
– Czyli… rodzice ci jeszcze nie powiedzieli?
– Nie – rzekł radośnie. – Dlatego mamy przewagę paru dni, zanim nam to ogłoszą osobiście, więc… pomyślałem, żeby zaproponować ci randkę, byśmy poznali się lepiej. Widzę, że jesteś niezadowolona, że to ja zostałem ci wyznaczony jako mąż, ale… zapewniam cię, że wielu rzeczy o mnie nie wiesz – uśmiechnął się do Astorii, która po chwili odwzajemniła gest mężczyzny i przysunęła się bliżej w jego stronę.
– Na przykład… czego nie wiem? – zapytała radośnie Greengrass.
Chcesz popsuć naszą pierwszą randkę? – zaśmiał się Draco. – Więc jak będzie?
– W porządku, możemy się spotkać.
– Cieszę się – uśmiechnął się Malfoy, wstając z ławki, a ona poszła za jego śladem, po czym stanęła na przeciwko niego. – Możemy się jutro spotkać?
Dziewczyna kiwnęła głową, na co Draco westchnął głęboko, po czym, nie mogąc się powstrzymać, odgarnął kobiecie kosmyk włosów za ucho. Astoria lekko drgnęła, gdy poczuła dotyk dłoni na policzku.
– Przyjdę po ciebie o siódmej – oznajmił Malfoy.
– Będę czekała – uśmiechnęła się Greengrass.
Draco zbliżył się do Astorii i złożył na jej ustach krótki pocałunek na pożegnanie.
___

I jest to ostatnia potterowska miniaturka pisana trzy lata temu. Mam nadzieję, że tymi krótkimi postami wzbudziłam u Was bodziec chęci zaznajomienia się głębiej w historię. Że w Waszych głowach zawitały się pytania: "Co dalej?" "Jak potoczyły się losy Dracona i Astorii?" Jeśli tak było, bardzo się tego cieszę :)

Zachęcam Was do zaznajomienia się z Ankietą, która jest po prawej stronie bloga. Chciałabym wiedzieć, jaka jest aktywność na moim blogu. Za głosy, serdecznie dziękuję :*:*

Obserwatorzy