1 czerwca 2017

Kiedy Wzejdzie Słońce 17. Isabelle Town: Problemy sercowe

– James, dziękuję ci za to, co napisałeś na pergaminie – rzekła z wdzięcznością Isabelle, kiedy dostrzegła chłopaka wchodzącego do pokoju wspólnego Gryfonów.
Choć nie tylko on podtrzymał Town na duchu – zrobiła to też Rose, Evelyn, a nawet Amelia – ale James sprawił, że całkowicie się wyluzowała. Nie przejmuj się, Izzie. Jeśli znów coś chlapnie, postaram się, by życie Avery zamieniło się w piekło, daję słowo. Po przeczytaniu tych słów Isabelle zabrała głos i opowiedziała zgromadzonym o swoim pomyśle na Noc Duchów i nic już ją nie zatrzymywało.
Isabelle obiecała sobie, że nie będzie przejmować się docinkami Avery, lecz słowa, które od niej usłyszała, mimo wszystko ją dotknęły. Nie spodziewała się, że zachowanie spokoju w sytuacjach, gdy ktoś ją obrażał, mogło okazać się tak trudne. Świadomość wsparcia przyjaciół znacznie jej w tym pomogła. Chociaż nie sądziła, że akurat James kiedykolwiek się za nią wstawi. Nigdy do tej pory tego nie robił – zazwyczaj wdawał się w niepotrzebne dyskusje z Lawrence’em lub robił kawały Ślizgonom – a tu zobaczyła dobrą stronę brata Albusa. Zachowanie Jamesa było niebywałe i zaczęła lubić Gryfona.
Town dostrzegła, że Potter odpłynął, bo nie odpowiedział na jej słowa, kiedy wszedł do pokoju wspólnego Gryfonów. Nawet wtedy, gdy usiadł na fotelu – wpatrywał się tylko tępo w ogień, który płonął w kominku. W ogóle się nie odezwał, co zaniepokoiło Isabelle i Rose. Jego zachowanie zaniepokoiło Isabelle i Rose. James zawsze, uśmiechnięty od ucha do ucha, zarażał pozytywną energią, aż tu zawisła nad nim ciemna chmura.
– Hej, ziemia do Pottera! – Klasnęła w dłonie Rose, która siedziała na fotelu naprzeciwko chłopaka.
James ocknął się i spojrzał na kuzynkę lekko zdezorientowany.
– Co jest?
– Isabelle mówiła, że dziękuje ci za słowa, które napisałeś na pergaminie.
  Dodały mi odwagi – powiedziała z wdzięcznością Town.
– Ach, nie ma za co, Izzie. – Machnął ręką Potter. – Czego się nie robi dla dziewczyny brata… – urwał, zdając sobie sprawę ze słów, jakie wypowiedział.
Isabelle spojrzała na Jamesa zdezorientowana, unosząc brwi. Czyżby chłopak również zauważył, że czuła coś do Albusa? Czy w tym pokoju znajdowała się choć jedna osoba, która nie wiedziała o jej uczuciach do przyjaciela?
Panikujesz, Isabelle, powiedziała do siebie. Gdyby tak było, Liv i Kira dawno rozniosłyby plotkę…
– Wybacz, nie powinienem, przecież wy się tylko przyjaźnicie. Naprawdę przepraszam – zreflektował się James. – Oczywiście miałem na myśli, czego się nie robi dla przyjaciół. Plotę piąte przez dziesiąte – dodał cicho, spuszczając głowę. Uwadze Isabelle nie umknął fakt, że uśmiechnął się pod nosem.
– Cześć wszystkim – usłyszeli nagle głos Bradleya.
– Cześć stary! – James ucieszył się, gdy zobaczył swojego przyjaciela, który podszedł do nich w odpowiednim dla chłopaka momencie.
Thomson opadł na kanapę obok Isabelle. Town ucieszyła się, że Gryfon usiadł na drugim końcu – nie lubiła, gdy chłopcy przekraczali jej przestrzeń osobistą. Czuła się wtedy osaczona i musiała się przesiadać, by nie mieć bliższych kontaktów z osobnikami, którzy byli w stosunku do niej natarczywi. Ale Bradley nigdy nie naprzykrzał się Isabelle. W drużynie quidditcha grał na tej samej pozycji co ona, pałkarza, więc zdążyła go lepiej poznać. Zaobserwowała, że różnił się on od Jamesa i Freda, z którymi dzielił dormitorium. Sprawiał wrażenie chłopaka spokojnego i miłego – a co najważniejsze – nie robił kawałów. Przyjaźnił się z Potterem i Wesleyem, ale nie pochwalał ich dowcipów i kontrolował chłopaków, aby nie zrobili czegoś naprawdę głupiego.
– A jak tam kółko szachowe? – wyrwał ją z rozmyślań głos Jamesa.
Isabelle potrząsnęła głową, zakładając brązowy kosmyk włosów za ucho. Zażenowana spojrzała na chłopaków.
– W porządku, pokonałem Madelaine Sales w ośmiu ruchach – rzekł dumny z siebie Bradley. – Gdybyś widział jej wściekły wyraz twarz, Jim.
– Och, chętnie bym to zobaczył – rozmarzył się, na krótką chwilę przymknął oczy. – Nienawidzę jej za to, co zrobiła mojemu bratu. Nawet ja nie zrobiłbym czegoś takiego dziewczynie.
Isabelle spięła się lekko, gdy Gryfoni zaczęli dyskusję na temat byłej dziewczyny Albusa. Naprawdę współczuła przyjacielowi, że dał się omamić Sales. Ona, Rose i David również zostali oszukani, bo nie przyszło im do głowy, że Krukona mogła działać na dwa fronty. Gdyby wiedzieli, co się działo, uprzedziliby Albusa i nie zostałby upokorzony, kiedy przypadkiem zauważył Madelaine, jak całowała się na korytarzu z szesnastoletnim Ślizgonem, Charlesem Sharewoodem.
– Z tego, co słyszałem, Sales obecnie jest sama – oświadczył Bradley. – Sharewood zerwał z nią dwa dni temu. Ślizgon na piątkowej imprezie zabawiał się z innymi dziewczynami, a ją całkowicie ignorował. Podobno płakała całą sobotę.
– Skąd ty to wszystko wiesz, Bradley? – zapytała cwanie Rose.
Thomas spojrzał na Weasley z uśmiechem.
– Wiem od Samanthy, a ona dowiedziała się od Molly Weasley. Dzieli z Madelaine dormitorium, więc wszystko widziała. A mówię o tej sprawie, bo myślałem, że jak Albus się o tym dowie, będzie zachwycony. Szkoda, że go nie ma.
– O tak, on lubi znikać, nie mówiąc nam, gdzie się wybiera – westchnęła bezradnie Rose.
– Albusa nie interesuje, co robi Sales – powiedział stanowczo James. – Całkowicie się z niej wyleczył, możecie być pewni.
Spojrzenia Isabelle i Jamesa na dłuższą chwilę się spotkały. Town odniosła wrażenie, jakby otrzymała od niego zielone światło, że może zbliżyć się do Albusa. Speszyła się, toteż spojrzała na Rose, która z wielkim zainteresowaniem spoglądała na chłopaków.
– Dobra, nieważne – westchnął Thomas. – Przysiadłem się, bo mam sprawę do ciebie, Rose – zwrócił się do dziewczyny. – Słyszałem, że wychodzisz poza program nauczania i udzielasz korepetycji również siódmoklasistom?
– Tak, to prawda. Chcesz lekcji?
Bradley kiwnął głową.
– Chcę dostać się do Wizengamotu, więc z owutemów muszę uzyskać większość powyżej oczekiwań. Idzie mi kiepsko z transmutacji, na próbnych testach z ledwością otrzymałem zadowalający, a muszę mieć o stopień wyżej. Pomożesz mi?
– Jasne – rzekła radośnie Weasley. – Zobaczę w kalendarzu, kiedy będę miała dla ciebie wolny termin, i dam ci znać.
– Dzięki, Rose – uśmiechnął się Thomas, po czym wstał z miejsca. Pożegnał się z przyjaciółmi i udał się do dormitorium chłopaków.
Zobaczę w kalendarzu, kiedy będę miała dla ciebie wolny termin? – przedrzeźnił kuzynkę James, patrząc na nią rozbawiony. – Czy to jakiś tani podryw czy co, bo nie kapuję?
– Och, Jim, a ty jak zwykle o jednym – westchnęła teatralnie Rose, potrząsając głową. – A propos, zauważyłam na kółku prasowym, jak intensywnie wpatrywałeś się w naszą redaktorkę naczelną, a po zajęciach zostałeś na dłużej w klasie. Czyżbyś złamał własne zasady nieumawiania się ze Ślizgonkami i poprosiłeś Amelię, by poszła z tobą na randkę?
– Rose, to nie jest twoja… – urwał James, bowiem zauważył obok siebie Albusa, który nie wiadomo skąd zjawił się w pokoju wspólnym.
Młodszy Potter przywitał się, uśmiechając się szeroko od ucha do ucha.
Isabelle przełknęła głośno ślinę, gdy Albus usiadł obok niej na kanapie, i to znacznie bliżej niż Bradley. Zdała sobie sprawę, że wcale jej to nie przeszkadzało. Nawet jego lewa ręka znajdująca się na oparciu kanapy, obok głowy Town. Dziewczynie przyspieszyło serce i zaczęły pocić ręce, czując, jak dłoń chłopaka przypadkowo łaskotała jej włosy. Świadomość, że zakochała się w Albusie wytrącało ją z równowagi – w ogóle nie panowała nad uczuciami.
– I jak, dziewczyny, mój brat nie narozrabiał na waszym kółku? – zapytał Albus, spoglądając na nie pogodnie.
– Ej, za kogo ty mnie uważasz, Al! – oburzył się James.
– Zachowywał się wręcz perfekcyjnie – rzekła Rose. – Nawet dzielnie wstawił się za Isabelle, gdy ta podła jędza Sharon zaczęła swoje bezsensowne zaczepki.
– Zaraz, Avery zapisała się do kółka?! – spytał zdziwiony Albus.
 Isabelle zauważyła, że lekko wzdrygnął na wieść, że Sharon jej dokuczała. Aż zrobiło jej się cieplej na sercu.
– Tak jak James zapisała się, żeby zdobyć więcej punktów – wytłumaczyła Weasley. – Zaczęła docinać, ale Amelia i James załagodzili sytuację. A potem Isabelle przedstawiła nam genialny pomysł na Noc Duchów! – Jej niebieskie oczy zalśniły z ekscytacji.
– Naprawdę? – Albus spojrzał z zachwytem na Town, która delikatnie kiwnęła głową. – A jaki?
Isabelle zaczęła mówić chłopakowi o swoim pomyśle. Zielone oczy Albusa całkowicie ją uspakajały, więc śmiało opowiadała, żeby na ten dzień przebrać się za znajome osobowości –  tak jak robili mugole w czasie Halloween. Z tym, że czarodzieje mogliby również przebrać się za magiczne postacie, jak na przykład Dumbledore czy zawodnik ze znanej drużyny quidditcha. To było dla tych, którym nie pasowałoby przebranie się za mugolską postać.
Town dałaby wiele, żeby nałożyć na siebie kostium Dzwoneczka, jej z jednych ulubionych bohaterów z Disneya – i jej ojca też…
Town ucieszyła się, że pomysł spodobał się członkom kółka. Rose i Maia umiały dobrze rysować, więc naszkicują parę projektów, by Evelyn, która umiała szyć, stworzyła dla uczniów wymarzone kostiumy.
– Już wyobrażam siebie w stroju Marcusa Waylanda – rozmarzył się James.
– Wayland jest szukającym, prawda? – zapytała Isabelle, szukając wsparcia u Albusa, który kiwnął głową. – Dlaczego jesteś jego fanem, skoro wielbisz tylko i wyłącznie ścigających? – zwróciła się do starszego Pottera.
– To nie ma znaczenia – uśmiechnął się do Town. – Ten gość to prawdziwy gigant. Nie mogę się już doczekać współpracy z nim.
– Najpierw zdaj dobrze owutemy – rzekł z powagą Albus, dodając do wypowiedzi odrobinę sarkazmu. – Zdobędziesz dwie oceny zadowalające i po tobie.
– Bardzo śmieszne – burknął James. – A za co ty się przebierzesz? Może za trolla?
– Interesująca propozycja, Jim. – Nie dał się zwieść bratu. – Ale chyba przebiorę się za… o, za Sherlocka Holmesa – powiedział po chwili namysłu.
– Za Sherl… Kogo?
– To postać z mugolskiej książki, którą podarowała mi Isabelle. Swoją drogą, Izzie, niesamowita jest ta powieść, naprawdę.
Albus uśmiechnął się do Town, która od razu poczuła, jak powoli zapada się pod ziemię, kiedy znów napotkała zielone tęczówki chłopaka.
– Ach, ta książka z dedykacją – powiedział wesoło James, puszczając oko bratu oraz Isabelle.
Town spojrzała ukradkiem na Albusa – patrzył na brata tak, jakby ten miał nie po kolei w głowie. Natomiast starszy Potter wzruszył jedynie ramionami, nie przejmując się słowami, które przed chwilą wypowiedział. Isabelle coraz bardziej poczuła się zażenowana, gdy dowiedziała się, że James wiedział o jej dedykacji dla przyjaciela. Onieśmielona dziwnym zachowaniem braci, czując, jak fale mdłości atakowały jej żołądek, wstała gwałtownie z kanapy i odezwała się cicho:
– Przepraszam na chwilę.
Town podążyła szybkim krokiem w stronę dormitorium.
Na szczęście w pokoju nikogo nie było, więc mogła odetchnąć z ulgą. Otworzyła okno, żeby wpuścić do środka rześkie powietrze. Isabelle dziękowała w duchu Merlinowi, że w niedzielne popołudnie nie padał deszcz.
– Izzie – usłyszała za sobą głos przyjaciółki. Isabelle domyślała się, że Weasley pójdzie za nią do dormitorium. – Co się dzieje? Możesz mi zaufać i powiedzieć, o co chodzi?
Town odwróciła się do Rose, która zrobiła dwa kroki do przodu, patrząc na nią z troską. Isabelle wiedziała, że mogła w stu procentach zaufać dziewczynie. Od lat pomagała jej przetrwać trudne chwile, zawsze ją wspiera.
I do tego wyznała, dlaczego płakała przez Scorpiusa.  A przypominając sobie wczorajsze rozterki Rose, jak wypłakała się do jej ramienia, Isabelle wiedziała, że mogła powiedzieć przyjaciółce o swoich problemach sercowych. Może Weasley znalazłaby dla niej jakieś lekarstwo, by mogła bez problemu przebywać z Albusem w jednym pomieszczeniu?
– Rose, ja… – urwała w połowie Town, czując gulę w gardle. Po chwili nabrała powietrza i na jednym wydechu powiedziała: – Zakochałam się.
– Naprawdę? – Weasley uśmiechnęła się do przyjaciółki, która kiwnęła głową. – To cudownie! A może i nie – dodała szybko, kiedy zauważyła, jak Isabelle drżała, a na jej policzkach pojawiły się łzy.
Town rozpłakała się, dając upust emocjom, i opadła na swoje łóżko, na którym śpiesznie usiadła Rose – od razu wzięła ją w objęcia.
– To nie powinno było mi się przytrafić! – łkała Isabelle. Zauważyła, jak pod wpływem silnych uczuć jej brązowe końcówki włosów zmieniły kolor na czerń. – Ja nawet nie potrafię…
– Hej, to nic złego, że się zakochałaś – rzekła z troską Rose, ujmując w dłonie jej twarz.
– Nic złego? A ty i Scorpius? – Town zdała sobie sprawę, że w jednej sekundzie wszystko popsuła. – Przepraszam, nie powinnam. Widzisz, i jestem jeszcze przez to wredna!
– To nic, Izzie, ale musisz wiedzieć, że w twoim przypadku to zupełnie coś innego. Albus nie jest taki, że odtrąci cię jak nic niewartą, szmacianą lalkę!
Isabelle popatrzyła na przyjaciółkę badawczo. Na twarzy Rose widniała wściekłość wywołana wzmianką o Malfoyu.
– Skąd ty wiesz, że… – zawahała się Town. Nie mogła dokończyć zdania, bo wciąż czuła ucisk w gardle. Oddychała płytko, starając się uspokoić zszargane nerwy.
– Nietrudno było to dostrzec – uśmiechnęła się pogodnie Weasley.
– Nie wiem, co robić, Rose – powiedziała zażenowana Isabelle, spuszczając głowę. – Ja przecież nie jestem dobra w tych… sprawach.
– Zakochałaś się w Albusie. W chłopaku, który jest inteligentny, zabawny i dobry – powiedziała twardo Weasley. – Powinnaś dać mu szansę.
Isabelle uśmiechnęła się Rose, po czym wzięła przyjaciółkę w objęcia.
Powinnam… Ale sama nie wiem, czy jestem jeszcze na to gotowa.
__

Niezależnie w jakim jesteśmy wieku, wszyscy jesteśmy dziećmi! Dlatego w Dzień Dziecka publikuję dla Was kolejny rozdział z opowiadania "Kiedy Wzejdzie Słońce". To dla Was dedykuję ten rozdział, drodzy czytelnicy, bo dzięki Waszym komentarzom mam siłę i motywację do pisania tej potterowskiej historii, nie tracąc przy tym dziecięcych lat :)

4 komentarze:

  1. I w końcu się doczekałam kolejnego rozdziału "Kiedy wzejdzie słońce"!
    Cieszy mnie bardzo, że James i Izzie się dobrze dogadują i że w ostatnim rozdziale James tak o nią zadbał, ale już to mówiłam. I uwielbiam Jamesa. Ale to też mówiłam :D No bo proszę sie - Czego się nie robi dla dziewczyny brata…" - hahah, jak tu go nie uwielbiać? I jak później próbuje ratować sytuację :DA biedna Izzie tak sie zawstydziła!
    Automatycznie znienawidziłam też byłą Albusa. I jak James szybko zapewnił towarzystwo, że ta franca jest już Alowi obojętna. Smooth ;]
    A Rose jak zwykle wyprzedza życie i udziela korepetycji siódmoklasistom. Nieodrodna córka Hermiony. Ale moje Scorose'owe serduszko nie chce żadnych romantycznych wątków pomiędzy nią a Thomasem ;c
    Bardzo mi się pododba pomysł z kostiumami (bo pewnie już sie zdażyłaś zorientować, ze uwielbiam przebieranki :D) i cieszę sie, że to Isabelle na to wpadła. Nie mogę się już doczekać Albusa w stroju Sherlocka i tego, za co poprzebiera się reszta!
    "– Ach, ta książka z dedykacją – powiedział wesoło James, puszczając oko bratu oraz Isabelle." - Ach, James :D
    Cieszę sie, że Rose wie o tym, ze Isabelle się zakochała w Albusie, no i, jak sie nietrudno domyślić, kibicuję też parze drugo/trzecioplanowej, czuli Rose i Scorpiusowi... chć jeśli rzeczywiście tak ją paskudnie odtrącił, to już sama nei wiem...
    Czekam na kolejne rozdziały!
    "Nietrudno było nie zauważyć" - tu chyba się pomyliłaś, bo wyszło podwójne zaprzeczenie. Albo "Nietrudno było zauważyć" albo "Trudno było nie zauważyc. Chyba ze ja jakoś pokrętnie nie zrozumiałam Rose, ale wtedy to by nie miało sensu.
    Pozdrawiam! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jak James coś powie, to... xD Odkąd Albus mu się zwierzył, że zakochał się w Izzie, trudno mu jest trzymać język za zębami, co się jeszcze przekonamy w następnym rozdziale :D
      No tak, Madelaine złamała Alowi serce, a teraz sama została rzucona. Cóż, jak to się mówi, karma wraca ;p
      Trochę cię zasmucę, ale mam zamiar nieco namieszać u Rose i Scorpiusa, a Thomas pokręci się na chwilę wokół naszego Rudzielca :) Trochę to potrwa, zanim Scorose się pogodzą ;)
      A tak, wiedziałam, że mój pomysł na Noc Ducha może Ci się spodobać, bo masz u siebie również fajne pomysły na różne imprezy, heh xD
      No raczej nie tak szybko Rose wybaczy Scorpiusowi, co się o tym przekonamy ;)
      I dzięki za wypatrzenie błędu. Poprawiłam, ale nico inaczej, heh xD

      Dziękuję Ci ślicznie za opinię :*:*

      Usuń
  2. No proszę to nam się dzieje! Serce nie sługa niestety, ale może nie będzie tak źle i jak mówi Rose, może warto dać uczucie szansę!

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isabelle jest nieco oszołomiona całą sytuacją, więc trochę jej zajmie, zanim wyzna miłość Albusowi :)

      Dzięki za komentarz :*

      Usuń

Obserwatorzy